piątek, 27 września 2013

Plan treningowy po raz pierwszy! - założenie 10 km

Wczoraj biegając rekreacyjnie (bez parcia na wyniki) z Kasią, doszłyśmy do wniosku, że czas skonstruować plan. I to jest moje zadanie.



Wstępnie chcę przeplatać długie wolne wybieganie z krótkimi i szybkimi biegami, i stopniowo wydłużać bądź przyspieszać. Oczywiście w planie będą też ćwiczenia siłowe na domowym dywanie, myślę o czymś w stylu TBC.

czwartek, 26 września 2013

Nie do końca samotnie na trasie.

Wczorajszy trening spędziłam sam na sam z Rihanna! Wiadomo Rihanna gościła w słuchawkach, niestety nie dogadałyśmy się co do repertuaru i gdy potrzebowałam dopingu ona zanudzała mnie balladami! Oj niedobra! Ale mimo wszystko pomogła mi uporać się z nudą samotnego, długiego wybiegania. Oczywiście wyszłam z domu z chęcią co najmniej średnią, ale i z myślą, że dzisiaj zobaczę na co mnie stać (brak koleżanki towarzyszki wywołuje u mnie dzikie biegowe żądze!).

wtorek, 24 września 2013

Ufff - cóż za ulga przeplatana nadzieją :)

Trening wczorajszy dodał mi skrzydeł, a może to wyłącznie zasługa butów? E nie, ale nie wątpię, że swój udział w udanym treningu mają. Ale po kolei. Wyszłam na trening dosyć sceptycznie, zastanawiając się czy znowu mnie buty obetrą, czy saszetka będzie wkurzać, to, że chodnik mnie spowolni to wiedziałam bo trasy nie zmieniłam.... ale było świetnie! Od początku biegło się dobrze w nieco szybszym tempie niż zwykle, przyjaciółka biegnąca obok nie stawiała oporu więc postanowiłyśmy trochę przycisnąć, już na 2 km czułam, że coś się przełamało, albo to te buty albo ja, a raczej ja i mój poprzedni trening, którym dokopałam sobie nieźle, no i przy okazji dobre buty! Już wiem, że za duże nie są :) Uffff ulżyło mi bo już się bałam, że wtopiłam. Tak czy siak czułam, że mogę biec 10 km w tempie 7.10/km - jak na mnie to duży krok do przodu ku powrotowi do formy! No ale nie dałam się ponieść fantazji, sama nie biegłam więc musiałam mieć na uwadze moją Kasię kochaną, która ewidentnie miała gorszy dzień... Umówiłyśmy się, że każda biegnie swoim tempem i spotkamy się na trasie. Wyszło tak, że ja przebiegałam dodatkowe kółko wokół stadionu a Kasia czekała na mnie zbierając siły na dobiegnięcie do domu. Kochana moja Kasia, już się bałam, że przeze mnie się zniechęci a stało się inaczej ;) wkurzyła się na siebie i zaproponowała trening dzień po dniu :) no no ja w to wchodzę jak nóż w masło! Jak dla mnie im więcej tym lepiej! Jeszcze nie mówiłam jej jakie mam plany na przyszły rok, poczekam, aż uwierzy w siebie! 10 km sobie darowałam, zrobiłam 7,5 żeby znowu nie cierpieć zbytnio bo pod koniec 5 km zaczęłam odczuwać odciski na stopach. Podsumowując - widzę, że jest lepiej, coraz lepiej, moje ciało zaczyna mnie słuchać! Wiem, że jeszcze będą te lepsze i gorsze treningi... ale zaczynam wierzyć, że dam radę!

piątek, 20 września 2013

Mogę sobie pomarudzić?

Miało być 10 km a ledwo było 7 km.... Nie mogę biegać sama, muszę mieć kogoś kto mnie będzie trzymał w ryzach, tak zachciało mi się tak po staremu i niestety za szybkie tempo sobie narzuciłam....
Generalnie źle mi się biegło bo:
- samemu to jakoś tak się dłuży
- buty mnie obtarły niestety przy podbiciu
- saszetka ubierdliwie mi się zsuwała
- co jakaś ulica to akurat auto
I idź z takim bieganiem!
A no i muszę pomyśleć nad trasą bo chodnik po którym teraz biegam jest w tak opłakanym stanie, że boję się, że kiedyś nie wyrobię ( przyjaciółka z którą biegam już dwa razy zaliczyła glebę). No i oświetlenie też najlepsze nie jest, są dwa odcinki trasy kiedy to nie widać kompletnie nic!

Sobie musiałam dzisiaj pomarudzić ;)

A oto trening:




czwartek, 19 września 2013

Nike anodyne ds - pierwsze wrażenie.

No i są, czekałam na nie całe 27 godzin od przelewu :) Takie zakupy to ja lubię ;) Zapakowane konkretnie, rachunek w ładnej kopercie, a po otwarciu pudełka zobaczyłam to:


Myślę sobie: ładne, nawet bardzo ładne i.... duże! O rany jak kajaki! Przecież dobrze zmierzyłam stopę, no nic, pobiegamy zobaczymy ;)

Wrażenie po założeniu: duże, luźne (czy nie za luźne?), w porównaniu do poprzednich, które kupiłam nieco ciasne (do chodzenia ok, ale do biegania już nie) to wydały mi się za duże. No ale może tak ma być, z osądem postanowiłam poczekać do pierwszego w nich treningu (czyli kilka godzin).

środa, 18 września 2013

Buty - to co kobiety lubią najbardziej.

Pamiętajcie kochani co by się nie działo, czy się wali czy się pali trzeba się rozpieszczać! Tak tak bo dobre samopoczucie to prosta droga do sukcesu! Gdy nasza dusza się raduje to się odzwierciedla w ciele. I idąc tym tropem postanowiłam się nieco dopieścić zakupami. Tak tak typowe kobiece zachowanie ale.... ale ja typowa nie jestem więc jedyne zakupy jakie toleruję to szybkie, konkretne i najlepiej bez wychodzenia z domu ;) Zasadniczo z wychodzeniem z domu problemu nie mam, natomiast z pójściem do centrum handlowego już tak. Pewnie dlatego, że w takim przybytku pracuję a kto by chciał chodzić do pracy w dni wolne??

niedziela, 15 września 2013

Przemyślenie o tym jak to ciąża cofnęła mnie o pół drogi.....




Jak w temacie.... podczas wczorajszego treningu, bardzo udanego jak na moje (nasze - bo biegam z przyjaciółką) warunki, zrozumiałam jak to mimo cudownego zysku w postaci przepięknej córki Julki, poniosłam biegowe straty. Przed ciążą biegałam 10 km w mniej niż godzinę (dla mnie to sukces), biegałam codziennie, zdarzyło się nawet zrobić dwa treningi dziennie. Biegałam minimum 10 km, kilka razy pobiegłam 15 km, raz zrobiłam 22 km i wszystko w tempie średnim 6:15 min/km.
Biegałam z kolegą Maćkiem (pozdrawiam ciepło) i byliśmy na podobnym poziomie, nie raz to ja go ciągnęłam ("no Maciek dzisiaj dyszka!!").

czwartek, 12 września 2013

Poranek po raz któryś..... las sprzyja :)

Poranek ten nienawistny dzisiaj przyniósł kilka niespodzianek, po pierwsze - saszetka jest super, po drugie - co tak wolno?, po trzecie - czemu jest tak zimno a zarazem gorąco?, po czwarte - cholerna dtśka!

No i właśnie może zacznę od punktu drugiego (pierwszy opisany w poprzednim poście). Wolno - biorąc pod uwagę powrót do biegania po 9 miesiącach przerwy to nie powinnam narzekać, a mimo to mam niedosyt. Nie chodzi mi tylko o dzisiejszy bieg bo biegło mi się bardzo dobrze (o dziwo mimo mojego nie lubienia porannego biegania). Tęsknię za bieganiem w tempie około 6 min/km. Tak wiem wszystko wróci z czasem ale ja taka niecierpliwa jestem.

środa, 11 września 2013

Saszetka - czyli gdzie by tu ten telefon trzymać?

Nowy nabytek: odblaskowa saszetka sportowa od Avon.


Zainwestowałam w taki oto pomocny sprzęt ;) wiele razy zastanawiałam się gdzie by tu umieścić, telefon, klucze, jakieś drobne.... Brałam pod uwagę etui na ramię ale w razie konieczności użycia telefonu podczas biegu raczej bym się do niego nie dostała, wszelkie kangurki wydawały mi się nie stabilne, etui na smyczy przeszkadza (tak tak testowałam pod bluzą). Więc ostatecznie biegałam trzymając w jednej ręce telefon a w drugiej klucze..... 

poniedziałek, 9 września 2013

Nie lubię!

O taaak nie lubię biegać rano, przynajmniej narazie nie lubię, bo pamiętam, że kiedyś lubiłam....
A nie lubię bo: nogi jeszcze śpią i ogólnie mam wrażenie jakbym zamiast nóg miała drewniane kłody z powbijanymi gwoździami (co zwiększa ich ciężar), przeważnie biegnę na czczo co skutkuje tym, że sił mi brak i burczy w brzuchu (wcześniejsze wstawanie aby coś zjeść odpada całkowicie), ogólnie mam wrażenie jakby była koniem pociągowym i ciągnęła cały tabor... no ale jest jedno "lubię bo" - energia na cały dzień... i tylko dzięki temu od czasu do czasu wychodzę na poranne treningi.

niedziela, 8 września 2013

Na obcasach

Niedziela pod znakiem zmęczenia i bolących stóp.... Nie nie nie odbiegania.... po 9 miesiącach chodzenia w płaskich butach przydarzyło się nam weselicho! No i obcasy poszły w rucha raczej w tan ;) Och miło było usłyszeć od znajomych, że nieźle wyglądam po tej ciąży, nic się nie zmieniłam i takie tam :) No i że znowu biegam! I a propos biegania, miał być trening dziś ale szczerze nie chce mi się, stopy bolą, głowa pęka (a nie wypiłam ani grama alkoholu), niewyspanie robi swoje, no cóż 6 tygodniowy mały ssak pospać nie da ;) No ale co się odwlecze to nie uciecze, trening będzie jutro ;)

Do zobaczenia na szlaku!!!

czwartek, 5 września 2013

Sony Smart Watch

No i stałam się szczęśliwą posiadaczką Smart Watch-a od Sony :) Dlaczego go kupiłam? Jak już wiadomo biegam z telefonem (jak wielu amatorów)ponieważ korzystam z Endomondo jak i dla bezpieczeństwa, w końcu zawsze wiadomo gdzie jestem (gps na mapie) no i w razie kłopotów można zadzwonić po pomoc. No ale to jest oczywiste. Natomiast zaczęło mi przeszkadzać trzymanie telefonu w ręce oraz sprawdzanie ile dystansu za mną bądź jak długo biegnę.... a Ci co mnie znają wiedzą, że lubię pełne liczby, czyli staram się jedną ze wskazań zaokrąglać, bądź do pełnej minuty, bądź do pełnego kilometra. Takie moje małe dziwactwo ;) No i reasumując podczas biegu kilka razy wyciągam telefon, odblokojwuję ekran, sprawdzam wskazania Endo, potem blokada, chowanie do futerału.... i to w trakcie biegu... wygodne? Raczej nie. I oto znalazłam rozwiązanie - Sony Smart Watch! 




Długo chorowałam na zegarek sportowy Garmin Forerunner 610 ale doszłam do wzniosku, że i tak bym brała telefon w trasę, samego pulsometru do monitorowania tętna użyłabym może kilka razy (nie lubię jak mam się słuchać jakiegoś sprzętu, biegam jak mi wygodnie),

wtorek, 3 września 2013

Na leniwca

No i minimum wykonane a nawet trochę więcej. Biegało się bardzo dobrze a zapowiadało się średnio, trzydniowa przerwa rozleniwia. No ale trzeba być twardym a nie miętkim ;)

Metryczka

Jeszcze coś o mnie:
mąż - posiadam od lat 7
dzieci - syn lat 6,5, córka 6 tygodni :)
zaliczone starty: brak - i to mam zamiar zmienić :)

Plan na dziś - 5 km minimum. Potem zweryfikujemy.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Niech idzie w świat!