poniedziałek, 9 września 2013

Nie lubię!

O taaak nie lubię biegać rano, przynajmniej narazie nie lubię, bo pamiętam, że kiedyś lubiłam....
A nie lubię bo: nogi jeszcze śpią i ogólnie mam wrażenie jakbym zamiast nóg miała drewniane kłody z powbijanymi gwoździami (co zwiększa ich ciężar), przeważnie biegnę na czczo co skutkuje tym, że sił mi brak i burczy w brzuchu (wcześniejsze wstawanie aby coś zjeść odpada całkowicie), ogólnie mam wrażenie jakby była koniem pociągowym i ciągnęła cały tabor... no ale jest jedno "lubię bo" - energia na cały dzień... i tylko dzięki temu od czasu do czasu wychodzę na poranne treningi.




Wracając do przeszłości, moje początki to były poranne treningi, ależ dałam wtedy sobie popalić! Trening rano dla osoby zaczynającej to podwójny wysiłek, ale jakoś mnie to nie zniechęciło, pewnie dlatego, że jak już sobie coś postanowię to nie odpuszczam, taka uparta jestem. Potem często biegałam rano, odprowadzałam syna do przedszkola i sru do lasu na poranny trening... sama przyjemność! A gdzie ta przyjemność się teraz podziała?? Pobiegam to może się znajdzie :)

2 komentarze :

  1. Też nie lubię. Wszyscy wokół zachwalają poranne bieganie, a ja nie lubię i już.

    OdpowiedzUsuń
  2. No to jest nas dwoje hehhe, ale zdaję sobie sprawę, że poranne treningi są efektywniejsze, przynajmniej u mnie tak jest :) Przez to moje nielubienie wydaje mi się, że kiepsko mi idzie więc przyspieszam i ostatecznie wychodzi, że to mój najlepszy bieg ;) Co za tym idzie wieczorami jest wtedy też coraz lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Niech idzie w świat!