wtorek, 26 listopada 2013

O nie! Moje gardło, mój nos!!..... i pięta!

Przeziębienie - jesienna zmora! Dopadło i mnie. Puki co nie jest dramatycznie. Czuję palenie w okolicy od gardła wzwyż a zatkany nos nie daje mi spać! Julia też ma w tym swój udział niestety. Ja jako istota dla której sen jest niezbędnym elementem do przetrwania, nawet bardziej niezbędnym niż jedzenie (!) znoszę to bardzo źle! O ile inni mogą łyknąć coś tam na grypę, wypić cud saszetkę..... ja NIE MOGĘ! Jestem chodzącym bufetem dla mojej 4 miesięcznej (już) pociechy (sama słodycz), co jest piękne, cudowne itd, jednakże wielce mnie ogranicza! Pozostaje mi jakieś psik psik do gardła i rutinoscorbin - i oczywiście kiedy mnie coś dolega okazuje się, że reszta familii wszystko leczące wyjadła i dla mnie nic nie zostało :(. Z tego tytułu szanownego małżonka czeka dzisiaj misja apteka!

No niestety nawet ludowe sposoby odpadają! ;)

A tym czasem z bólem serca i radością pięty (o tym za chwilę) opuściłam poniedziałkowy trening. Pogoda dodatkowo dodała mi otuchy pokazując, że i tak by mi się źle biegało, więc nie mam co sobie wyrzutów robić.

piątek, 22 listopada 2013

Moje stopy i ja - wielkie pojednanie dzięki Nike Lunarglide+ 4




Nie pisałam o tym pojednaniu wcześniej aby nie zapeszać, ale po przebiegnięciu prawie 100 km w Lunarglide+ 4 z radością oznajmiam, że moje stopy są szczęśliwe a za nimi ja! Od zawsze obcierały mnie każde buty, papcie i klapki też. Z Nike Anodyne ds musiałam się pożegnać niestety. Dawałam im szansę wielokrotnie ale katowały moje stopy okrutnie. Wtedy spadła mi jak z nieba okazji zakupu butów (tych w tytule) w okazyjnej cenie, a że poczytałam o nich trochę, nie zastanawiałam się ani chwili.
Obecnie na rynku jest też nowszy model z numerem 5, no i z ceną nieco wyższą. Lunarglide+ 4 można  już kupić za niecałe 200 ;). Warto skorzystać.


Co to za but?

Według producenta buty te są idealne dla osób wymagających dobrej amortyzacji stopy.

wtorek, 19 listopada 2013

W poszukiwaniu trasy idealnej - podbiegi, 5 km.

Z natury jestem osobą, która szybko się nudzi, ma wstręt do monotonii. Przemeblowywanie pokoju tudzież salonu lub dla odmiany pokoju syna to czynność powtarzająca się średnio raz na kwartał, kiedyś częściej ale niestety pomysły mi się kończą.
Co za tym idzie biegać też muszę co chwilkę gdzieś indziej. Ciągle ta sama trasa dobija mnie i odbiera radość biegania. Rok temu było łatwiej bo biegłam bez planu, tak po prostu gdzie oczy poniosą. Teraz z racji ćwiczenia podbiegów czy szybkich piątek muszę dokładnie wiedzieć gdzie będę biegać.

Generalnie staram się nadal biegać w ulubionych dla mnie miejscach takich jak:

Lasek Makoszowski


Lasek Maciejów

Na około stadionu Górnika Zabrze - tutaj na  rodzinnym spacerku

Niestety mamy jesień, która wyklucza te miejsca jak nie w całości to częściowo. Piękne leśne trasy odpadają z wiadomego powodu (ciemno, strasznie i wilki jakieś), teren na około stadionu pozostawia wiele do życzenia - słabo oświetlony chodnik w kiepskim stanie grozi bliskim spotkaniem z podłożem.

Co mi pozostaje? Chodniki przy pobliskich osiedlach. Całkiem dobrym rozwiązaniem jest "wycieczka" na Kopernik ----> Tutaj gdzie kolega Przemek. To jest dobre rozwiązanie na dłuższe wybieganie natomiast gdzie robić podbiegi? Gdzie szybkie piątki?

Podbiegi
Co to jest podbieg? Na chłopski rozum bieg pod górkę. A jakie ma być nachylenie górki? Jak długi powinien być podbieg? - Tego nie wiem. O ile długość jestem w stanie zmierzyć to stopień nachylenia jest dla mnie odwieczną zagadką. Czy Wy zwracacie na to uwagę pod jakim kątem jest wzniesienie gdzie robicie podbieg? Ja nie. Jest górka to na nią wbiegam - średnio 6 razy.
Kilka wzniesień sprawdziłam, jedne za mało strome, inne za długie, jeszcze inne zbyt strome i krótkie. Gdy już myślałam, że znalazłam podbieg dla mnie idealny to zrywa mi na min gpsa, a tego Karolcia nie lubi! Więc szukam dalej! Podpowiedzi Przemka i Maćka bardzo pomocne ale nieadekwatne do mojego wieczornego biegania.... więc szukam dalej. Może jeszcze jakieś propozycje? :)

Szybka piątka
Czyli bieg na 5 km ile damy radę (tempówki?). Warunki konieczne - w miarę oświetlony, równy teren. Pisząc równy mam na myśli chodnik bez dziur a nie nachylenie terenu. Najlepiej bez przejść z sygnalizacją świetlną, a jeszcze lepiej w ogóle bez przejść przez ulicę ale to nie możliwe. Niestety tego typu niedogodności bardzo wybijają z rytmu i zaniżają średnią biegu czego też Karolcia nie lubi! I o ile podbiegi mogę robić ciągle w tym samym miejscu to szybkie piątki muszą co jakiś czas zmieniać lokalizację. Wczorajsza szybka piątka robiona w okolicach stadionu bardzo mnie umęczyła, poprzednie robione przy lesie były lepsze, szybsze i chyba do nich wrócę, mimo iż teren przy lesie lekko odstrasza moją drugą połówkę biegową. No cóż może wymyślę jeszcze jakąś alternatywę.

A Wy gdzie lubicie biegać? Ustalacie wcześniej trasy czy biegacie spontanicznie? Jak wyglądają Wasze podbiegi?


środa, 13 listopada 2013

13.11.2013 - wspomnienie pierwszego 20+

Dlaczego to wspominam? Dla motywacji! Tak, plan mam, realizuję go raz lepiej raz gorzej ale do końca nie sprecyzowałam po co mi ten plan. Do czego ma mnie doprowadzić? Prócz oczywistego przebiegnięcia dychy przez moją przyjaciółkę nie zastanowiłam się co on ma dać mnie. I już wiem, że przebiegnięcie dychy to nie problem, zadanie wykonane. Nie będę się skupiać na tym żeby tą dychę przebiec jak najszybciej.. skupię się na "szybkiej piątce". Przebiegnięcie jej z czasem poniżej 30 minut jest moim celem. (Naszym celem). Bo wiem, że od tego momentu już będzie blisko do formy sprzed roku. Najpierw 5 km poniżej 30 minut, potem 10 km poniżej godziny a reszta? Reszta wystarczy, że się wydarzy ;)

A oto mój trening motywujący sprzed roku:


niedziela, 10 listopada 2013

Jest moc! - szybciej, dłużej i jeszcze przyjemniej.

No i po treningu. Zadowolona jestem bardzo, biegło się lekko, przyjemnie i co najważniejsze widać postępy. Nadrabiamy i to w całkiem niezłym tempie. Nie będę robiła tygodniowego sprawozdania z realizacji planu treningowego, ponieważ słabo się go trzymałam. Ale to co najważniejsze - zostało zrobione. A mianowicie raz w tygodniu podbiegi i ciągle zwiększany kilometraż. Tempo też wzrasta co cieszy nas niezmiernie. W końcu czujemy, że naprawdę biegamy :). 






W czasie biegania poruszamy przeróżne tematy, jeden z nich to oczywiście wrzucanie zbędnych kilogramów.

poniedziałek, 4 listopada 2013

Ubranie na bieganie

No cóż pogoda nie rozpieszcza... Jak się do niej przygotować? Za każdym razem kiedy szykuję się do biegania, zastanawiam się cóż to by dzisiaj wypadało założyć? Na przegrzanie jestem bardzo wrażliwa, zawsze zakładam na siebie jak najmniej. Generalnie spodnie 3/4 i bluzka z krótkim rękawkiem to mój basic zestaw. Gdy temperatura spada poniżej 15 stopni ubieram długi rękaw, ale zostawiam spodnie za kolano. Gdy temperatura spada poniżej 10 stopni - zakładam długie spodnie. Ciepłą bluzę zakładam jak już temperatura mocno spada. Tegoroczna jesień mimo iż przepiękna zrobiła mi kilka psikusów. Miałam już trzy wpadki ubraniowe. Pierwsza - brak czapki i "szalika" gdy przy wieczornym biegu temperatura spadła blisko zera - swoją drogą zaskoczyło mnie to bardzo. Druga - zbyt ciepła bluza na nie aż tak chłodny poranek - myślałam, że wyzionę ducha! Trzecia wpadka - czapka założona dwa dni temu.... ostatecznie skończyła za paskiem saszetki. A Wy jak się ubieracie na bieganie? :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Niech idzie w świat!