niedziela, 10 listopada 2013

Jest moc! - szybciej, dłużej i jeszcze przyjemniej.

No i po treningu. Zadowolona jestem bardzo, biegło się lekko, przyjemnie i co najważniejsze widać postępy. Nadrabiamy i to w całkiem niezłym tempie. Nie będę robiła tygodniowego sprawozdania z realizacji planu treningowego, ponieważ słabo się go trzymałam. Ale to co najważniejsze - zostało zrobione. A mianowicie raz w tygodniu podbiegi i ciągle zwiększany kilometraż. Tempo też wzrasta co cieszy nas niezmiernie. W końcu czujemy, że naprawdę biegamy :). 






W czasie biegania poruszamy przeróżne tematy, jeden z nich to oczywiście wrzucanie zbędnych kilogramów.
Kasia zadowolona bo ubywa jej tu i ówdzie, natomiast ja.... no cóż też zadowolona jestem mimo iż waga ciągle pokazuje to samo. Ale jednak ciało się zmienia i to mnie cieszy! Nie umiem stwierdzić dlaczego waga stoi w miejscu, pewnie dlatego, że wraz z spalaniem tłuszczyku buduję mięśnie, które też ważą. No i mylę, że mój organizm nastawiony teraz na wykarmienie latorośli broni się przed nadmiernym spadkiem wagi. Taka oto moja teoria ;). Teorią teorią a fakt taki, że zajadam się słodyczami i powstrzymać się nie mogę by do kawki jakiegoś ciacha nie zjeść. Ale mam plan postanowienia noworocznego! Ograniczenie (nie likwidacja) słodyczy! Podejmę to wyzwanie! Tylko przypomnijcie mi o nim w odpowiednim czasie :).

3 komentarze :

  1. Nie martw się wagą. Tłuszcz ma dużą objętość i znika a waga nie spada szybko. Trzeba się w pasie mierzyć i wtedy widać zmianę. Waga spadać będzie wolniej niż objętość w pasie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martwić się nie martwię tylko tak mnie to zastanawia ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Niech idzie w świat!