środa, 17 grudnia 2014

A to już grudzień? Gdzie się podział listopad? Czas, czas, czas na przemyślenia.

Nie wiarygodne jak ten czas leci. Wiem, wiem nic odkrywczego tu nie napisałam, aczkolwiek tak jak śnieg zimą drogowców, tak mnie co roku zaskakuje, że już jest grudzień. Nie zrobiłam podsumowania listopada.... umówmy się, nie jest to zbyt ciekawe, myślę, że sobie daruję, kto ma chęć mnie rozliczyć, ten ma kilka źródeł - RunLogEndo - serdecznie zapraszam! :) Wspomnę tylko, że udało mi się przebiec 146 km, Nie wiem jak ja to zrobiłam biorąc pod uwagę ogólne zniechęcenie, Myślę, że nie zrobiłabym tego bez ludzi, z którymi biegam, dzięki którym chce mi się biegać! Dzięki moim Night Runnersom! :))) Ale przede wszystkim nie zrobiłam tego gdybym nie miała z kim dzieci zostawić. Tak, myślę, że to, że moja druga połowa nie przeszkadza, nie utrudnia a wręcz pomaga, to wielki skarb. Ale hola, hole głaskać Go po głowie nie będę bo wtedy niegrzeczny się robi! ;))



Jestem tutaj z Wami już ponad rok, a dla mnie to jak chwila. Zaganiana jestem - dosłownie i w przenośni. Ostatnio gdy w jeden z nielicznych wolnych dni próbowałam wpleść bieganie, zorientowałam się, że zapomniałam o najważniejszym - O CZASIE TYLKO I WYŁĄCZNIE DLA RODZINY, dla moich dzieci. Boję się, że umknie mi coś ważnego, że przegapię to czego powtórzyć już się nie będzie dało. A teraz zdradzę Wam coś..... Michała urodziłam mając 24 lat (prawie). Nie był to mój plan, był to Boski plan. Zawirował mi w życiu, ale teraz wiem, że to było najlepsze co dostałam od życia, z powtórką po 6 latach. Dzisiaj uważam, że mając 31 lat mam to co z życiu jest najważniejsze i wiem, że już nigdy sama nie będę! Życzę Wam tego samego kochani!!! :))

sobota, 22 listopada 2014

Odświętne 11 km....

Jak przystało na biegacza z duszą patrioty, dnia 11 listopada wraz z blisko trzystoma osobami stanęłam na starcie XXI Biegu Niepodległości w Rudzie Śląskiej. Trasa biegu wyznaczona była w lesie i na cały dystans składały się cztery pętle. No cóż o tym fakcie dowiedziałam się dopiero na miejscu, nie ucieszyło mnie to zbytnio, no ale trudno, pobiec trzeba. Do Rudy Śląskiej pojechaliśmy standardowo zgraną ekipą. Zapisy były na miejscu, wszystko szło dość sprawnie. Pierwszy raz brałam udział z biegu, w którym wszystko było takie.... hmmmm jak by to określić, surowe.

poniedziałek, 3 listopada 2014

Podsumowanie plus kilka spraw na dokładkę.... ten cholerny październik 2014.


Kolejny miesiąc przeciekł mi przez palce..... A i owszem przebiegłam swój pierwszy maraton, poprawiłam czas w półmaratonie o ponad 4,5 minuty.... i to by było na tyle. Kilka dni biegowych, zrobionych bez większego entuzjazmu.... no może nie do końca, każdy czwartek witam bardzo entuzjastycznie! Night Runnersi jesteście najlepsi!!

środa, 22 października 2014

Przyjemność biegania - synonim I Półmaratonu Gliwickiego.

No i w końcu! Półmaraton Gliwicki! Wiecie dobrze, że z tym biegiem nie wiązałam żadnych planów. Ot po prostu miałam pobiec i bawić się przy tym świetnie. Pozwólcie, że od teraz każdy start w zawodach będę określała jako spotkanie towarzyskie, bo prawdę powiedziawszy, dla mnie to nie walka o złote gacie ale czas spędzony wśród super ludzi. To taka alternatywa klasycznych imprez po których głowa boli, po tych imprezach mogą boleć jedynie nogi ;). Wracając do samej biego-imprezy... Pakiet startowy odebrałam dzień wcześniej przy okazji zorganizowanych biegów dla dzieci. Oczywiście mój młody również pobiegł i zdobył swój trzeci medal.


poniedziałek, 13 października 2014

Silesia Marathon - bo nie taki diabeł straszny jak go malują! Mój debiut.



Niemożliwym wydaje się fakt, że to już za mną. Od chwili kiedy postanowiłam wystartować w Silesia Marathon minęło pół roku. Czy dobrze te pół roku przepracowałam? Nie wiem. Plan treningowy wisiał na lodówce. Nie stosowałam się do niego wcale. Po każdym tygodniu mówiłam sobie, że od następnego to już na pewno będę się go trzymać. Terefere. Biegałam tak jak do tej pory, czyli tak jak chciałam i kiedy chciałam. Oczywiście wiem, że jest to podejście mało profesjonalne ale halo halo czy ja przypadkiem nie jestem amatorem, który bieganie traktuje jako miłą odskocznię od dnia codziennego, pracy, obowiązków? Długie wybieganie zrobiłam tylko jedno - spontaniczny wypad do Chudowa (30 km), na więcej zabrakło czasu i sposobności. Po drodze do maratonu wystartowałam w kilku zawodach, zrobiłam kilka interwałów, generalnie nadal bieganie dostosowywałam do życia a nie życie do biegania. A życie mnie nie rozpieszczało, dwuletnia walka Taty z rakiem zaczynała stawać się walką z wiatrakami. Na dwa tygodnie przed maratonem, jego światełko zgasło. Nie miałam głowy do niczego, a tym bardziej do myślenia o bieganiu. Przez myśl przeszło mi nawet aby "olać" ten start. Ale czy to by coś zmieniło? Nic. Skoro się już zdecydowałam to pobiegnę, najwyżej doczłapię do mety na czterech.

poniedziałek, 6 października 2014

Wrzesień 2014 - podsumowanie.

W tym podsumowaniu dużo pisać nie będę. Był to miesiąc bardzo trudny dla mnie. Mało biegania, aczkolwiek te mało było dość intensywne. W końcu przełamałam się i zrobiłam kilka treningów interwałowych. Łatwo nie było, ale widzę w tym sens i myślę, że jestem w stanie nawet te rytmy polubić ;).

Poza tym wzięłam udział w trzech startach:

II Parkowy Półmaraton
Bieg Równonocny
6 Bytomski Półmaraton

O ile dwa pierwsze starty poszły mi całkiem dobrze, to o Bytomiu chciałabym jak najszybciej zapomnieć.

W całym miesiącu udało mi się przebiec zaledwie 124 kilometry. Malutko biorąc pod uwagę fakt zamiar startu w Silesia Marathon.


Jeśli śledzicie mój profil na FB wiecie jak trudny to był miesiąc...... bieganie poszło na dalszy plan, a ja każdy wolny moment spędzałam z rodziną..... 

Reasumując w bieganiu we wrześniu postawiłam na jakość a nie ilość. Jedynie dywanówek zabrakło, ale do tego to już całkiem chęci nie miałam.... 

Nie robię planów na październik. Owszem dwa starty (jeden już za mną ale o nim w notce następnej - chronologia musi być zachowana) przede mną ale poza tym.... zobaczymy co dni przyniosą, po tych startach przechodzę w tryb odpoczynku i biegania rekreacyjnego ;). Może nawet zrobię więcej dywanówek? 

Trzymajcie się kochani! Dziękuję, że jesteście ze mną! 

czwartek, 2 października 2014

A ja się pytom, po co mi był ten Bytom? - 6 Bytomski Półmaraton

A może powinnam zapytać po co mi był start w wieczór przed Półmaratonem Bytomskim? No tak myślę, że na mój kiepski start w Bytomiu wpłynęło wiele rzeczy. Teraz już nic z tym nie zrobię, pozostało mi tylko wyciągnąć wnioski i nie popełniać tych samych błędów w przyszłości.

Na start pojechałam z Justyną i jej bratem, oraz jego żoną. Na miejscu spotkaliśmy resztę ekipy. Standardowy skład: Gosia, Maciek, Tomek, Jacek, Dawid.

Po kilku chwilach rozmowy zrobiliśmy szybką rozgrzewkę i już trzeba było ustawić się w strefie startu.

środa, 24 września 2014

Koszulka funkcyjna RunnerKi

Zauważyliście moi drodzy jaką to śliczną koszulkę miałam na sobie w Bytomiu? Relacja z biegu jeszcze się pisze, natomiast Ci, którzy śledzę mnie na FB foty już widzieli. W końcu nastał ten moment, kiedy to zapragnęłam posiadać koszulkę z nazwą swojego bloga. Wybór padł na WARSZTAT KOSZULKOWY. Do wyboru miałam koszulki w kilku kolorach, po chwili zastanowienia wybrałam kolor (o rany to chyba oczywiste) różowy. Zdziwieni? Chyba nie ;).



Koszulka jest z bardzo fajnego materiału, lekka, przewiewna i bardzo wygodna. Miałam do czynienia już z kilkoma koszulkami "funkcyjnymi" i niejednokrotnie moje odczucia podczas biegania były odmienne od oczekiwanych. W kilku z nich grzałam się strasznie, inne potwornie śmierdziały, jeszcze inne były tak śliskie, że po chwili biegu miałam je pod pachami i świeciłam brzuchem. Poprawianie koszulki co kilka kroków potrafi wkurzyć konkretnie.

Na szczęście nic z tego co napisałam wyżej nie miało miejsca w przypadku koszulki funkcyjnej z Warsztatu Koszulkowego. Koszulki jeszcze nie prałam, więc nie wiem jak nadruk się zachowa po praniu w pralce. Jak sprawdzę to uzupełnię wpis również o tą informację. Jak na razie pierwszy sprawdzian - 6 Bytomski Półmaraton - koszulka zdała na 5!

To chyba do tej pory jedyna koszulka, która wręcz nie przeszkadzała w bieganiu.

Z Maćkiem w oczekiwaniu na darmową kawę ;)



Koszulkę polecił mi MACIEK, który również biegł w koszulce z Warsztatu Koszulkowego.


poniedziałek, 22 września 2014

Bieg Równonocny w Parku Śląskim - na wysokich obrotach, bo kto nie ma w głowie, musi mieć w nogach!

Ten post ma chyba rekordowo długi tytuł..... pewnie dlatego, że ten start na 5 km był dla mnie rekordowo długi i szybki! Oczywiście organizatorzy nie mieli z tym faktem nic wspólnego. To był mój autorski wykon.



Na Bieg Równonocny wybrałam się generalnie po ty by zaliczyć minimum biegów w Parku Śląskim, by zostać sklasyfikowaną w Parkowej Koronie Biegów. Trochę nie pasowało mi, że odbył się on w wieczór przed startem w VI Bytomskim Półmaratonie, no ale trudno, myślałam sobie - CO TAM TAKIE 5 KM.




Niestety przez swoje gapiostwo z 5 kilometrów zrobiło się około 9 kilometrów i to nie całkiem w tempie konwersacyjnym. Nie znajdując informacji w regulaminie biegu dotyczącej miejsca usytuowania biura zawodów, podjechałam pod "kapelusz" i jakże ogromne było moje zdziwienie gdy okazało się, że biuro zawodów znajdowało się NIECO dalej. Jak się okazało później, owo NIECO mierzyło ponad 1,5 kilometra. Po dotarciu do biura zawodów (truchtem) i wpisaniu się na listę startową, razem z Basią zrobiłyśmy szybkie w tył zwrot i biegiem do auta po niezbędne do biegu akcesoria. Oczywiście gdybym miała świadomość, że to tak daleko, to bym od razu wzięło wszystko co było niezbędne! Tak czy inaczej miałyśmy około 25 minut na dotarcie do auta, zrobienie siku, zabranie rzeczy, powrót na start i przypięcie numerów! A przy starcie z niepokojem w sercu czekał na nas MAĆKO.


Widzicie mnie? Po lewej w koszulce NR a za mną Maciek.



Na linię startu dobiegłyśmy.....uwaga!..... na dwie minuty przed wystrzałem! Zaczynając te 5 kilometrów byłam już nieźle zmachana! Mimo to twardo trzymałam się Maćka! Miał fajną czołówkę ;). No właśnie gdyby nie te czołówki to by było z nami krucho, ze wspomnianych pochodni które miały być na trasie udało mi się zauważyć zaledwie dwie! Szczerze to nieco mnie to rozczarowało. Na metę wbiegliśmy z czasem nieco ponad 25 minut trzymając się za ręce. W tym miejscu gorąco pozdrawiam narzeczoną Maćka! Kochana nie miej mi tego za złe ;). Po biegu była kiełbaska z ogniska i piwko (ja nie skorzystałam ani z piwa - bo byłam kierowcą, ani z kiełbasy - wzięłam do domu dla ślubnego).


Basia, ja i Maciek oraz kiełbaski ;)

Bieg Równonocny to bardzo fajny kameralny bieg i serdecznie polecam wzięcie w nim udziału! Zajęłam 23 miejsce na 81 biegnących kobiet - WYNIKI.

Przed tym biegiem w klasyfikacji kobiet w Parkowej Koronie Biegów byłam na miejscu 9, natomiast po biegu wskoczyłam na miejsce 7. Tylko szkoda, że nie wzięłam udziału w Parkowych Milach, czas mi dodany z automatu znacznie obniżył mój wynik zbiorczy. W roku następnym na pewno się poprawię! ;))



Więcej informacji o całym cyklu znajdziecie TUTAJ.

poniedziałek, 15 września 2014

Kiedyś szpilki, teraz cichobiegi - o butach słów kilka.

O ile dobrze pamiętam, to już kiedyś pisałam o butach, jak to nie potrafię przejść obojętnie obok sklepu z butami sportowymi. W takim sklepie czuję się zapewne jak mój siedmiolatek przy stoisko z klockami lego - nie wiem na co spojrzeć najpierw, wszystkiego chcę dotknąć a i tak na nic mnie nie stać! ;) No ale kobieta w potrzebie musi sobie poradzić, w kozakach sprzed 2 lat jeszcze jeden sezon oblecę, spodnie te co mam wystarczą, kurtka? - i tak jeżdżę autem, więc ta stara wystarczy.....  Ale buty do biegania??? SĄ MI POTRZEBNE JAK POWIETRZE! Domyślam się, że kobiety mają lekko prze...kichane bo przecież jedna para butów to za mało! Panowie chyba tak nie mają co??


piątek, 12 września 2014

II Parkowy Półmaraton - całkiem niemałe wyzwanie.

Park Śląski po raz czwarty! Ach jaka szkoda, że nie mieszkam bliżej tego cudownego miejsca! Tym razem w iście letnim entourage'u [anturażu] przebiegłam tam półmaraton. Były to moje drugie zawody na tym dystansie, pierwsze odbyły się w Żywcu - KLIK. Po drodze miałam jeszcze okazję wystartować w Imielinie na dystansie około 20 km - KLIK. Szczerze mówiąc (pisząc), bardzo lubię ten dystans. Jest on jak dla mnie optymalny, nieco dłuższy niż typowe dystanse biegane w tygodniu, ale i nie za długi, tak w sam raz do ogarnięcia. 

Zdecydowałam się na ten półmaraton właśnie ze względu na to fantastyczne miejsce jakim jest Park Śląski, jednocześnie niepokoił i deprymował mnie fakt iż na cały dystans składały się trzy pętle. A wiecie już dobrze (bo chyba już mnie trochę poznaliście), że ja bardzo nie lubię biegać w kółko! No ale nie zawsze wszystko jest tak jak byśmy chcieli, więc nie pozostaje nam nic innego jak zacisnąć zęby i iść na kompromis. 


środa, 3 września 2014

Sierpień 2014 - podsumowanie.

To już sierpień minął? Czyli minął też rok od pierwszego wpisu na blogu!
Ale do rzeczy:


Ilość treningów biegowych: 14
Ilość dywanówek: 4
Starty w zawodach: 2
Kilometrów przebiegniętych: 169

Przedziwny był ten miesiąc. Niby aktywny, a jednak nieco leniwy. Patrząc na puste dni w kalendarzu aż dziw bierze, że tyle ich było. Ale najwidoczniej tyle mi było potrzeba. Już jakiś czas temu przestawiłam się z powrotem na bieganie dla zabawy (chciałam w tym miejscu uniknąć makaronizmów typu "fun", ale przyznam szczerze, że w naszym ojczystym języku dziwnie to brzmi, jakoś bardzo infantylnie;)) i staram się słuchać siebie i tego co mi moje szanowne i cenne ciało mówi. A skoro usilnie mi mówi, że dzisiaj nie robimy nic, to ja się z nim nie kłócę, owszem staram się przekonywać, argumentować, że może jednak zrobimy COŚ. Ale jak się uprze to daję spokój, nadrobimy później. 

No cóż dywanówek mogło by być nieco więcej, ale jak już napisałam wyżej. Najwidoczniej nie mogło ;).

Zawody - tak jak wspominałam, miałam zamiar wziąć udział w czterech startach, natomiast realnie podchodząc do sprawy, zależało mi na wystartowaniu w dwóch. I też tak zrobiłam. Wyniki - życiówka n 10 km (oficjalna, nieoficjalnie życiówkę zrobiłam na treningu z Mają). Drugie zawody to Gryfny Bieg na którym bawiłam się świetnie i mam nadzieję, że jeszcze nie raz wezmę udział w biegu w którym nie ważny jest osiągnięty czas ale sama zabawa! 

Plany na wrzesień:

07.09 Parkowy Półmaraton
21.09 Bytomski Półmaraton
21.09 Bieg Równonocny

Poza tym nabijać kilometrów nie będę zbyt dużo aby nie przeciążyć się przed moim pierwszym maratonem, do którego został zaledwie miesiąc a ja zaczynam być nieco znerwicowana tym faktem ;). 

Pozdrawiam!!

niedziela, 31 sierpnia 2014

Mój sposób na "nienudne" bieganie.

Miewacie czasami podczas treningu myśli pod tytułem NUDNO MI!? I z nudy tej macie ochotę wrócić do domu? No tak w czasie biegania mamy chwilę dla siebie, na rozmyślanie, na zajrzenie wgłąb swej duszy, odnalezienie swojego prawdziwego JA..... Hmmmmmmm... No ok ale jak ktoś biega przynajmniej trzy razy w tygodniu i zajmuje mu to przynajmniej godzinę czasu to nie uwierzę, że za każdym razem rozmyśla nad egzystencją i marnością dnia codziennego. Ponoć mądrzy ludzie nawet sami z sobą się nie nudzą... no cóż jednak nie jestem aż tak bystra jak mi się wydawało. Otóż bywa i tak, że nuda i mnie dopada, zawiesza kulę u nogi i usilnie próbuje zawrócić mnie do domu. Jak z nią walczyć?

Ja mam kilka sposobów:

1. Biegać w towarzystwie. Sprawa oczywista, można pogadać, a nawet jeśli nie można (bo jakoś tak zadyszka akurat dokucza), to i pomilczeć razem raźniej, no i jak tu nie biec skoro ON, ONA biegnie dalej!

2. Muzyka łagodzi obyczaje i pomaga zwalczać nudę. No i jakoś tak czas szybciej leci a kilometry mijają niepostrzeżenie.

3. Biegać spontanicznie, różnorodnie i traktować biegania jako sposób na poznawanie okolicy. Wam też Wasze okolice się skurczyły? A  może raczej rozrosły i sięgają dużo dalej niż wtedy gdy nie biegaliście. Nagle zaczyna być problemem wyznaczenie trasy na dłuższe wybieganie, bo ileż razy można mijać ten sam kościółek?

niedziela, 24 sierpnia 2014

Park Śląski - idealne miejsce dla biegaczy! GRYFNY BIEG!

Ależ to była zabawa! Tak biegać to ja mogę cały czas! Niby zawody - bo bez pomiaru czasu, bez ścigania się z innymi czy z samym sobą! Przynajmniej tak to wyglądało dla mnie! :) Do Gryfnego Biegu namówiłam Małgosię - dziewczynę, która ma ogromnego ducha walki i wiele chęci do biegania. Postanowiłam pomóc jej w tym biegu i wspierać na trasie.



niedziela, 17 sierpnia 2014

I Bieg Powstań Śląskich w Parku Śląskim

Wziąć udział w tym biegu zdecydowałam się od razu, gdy koleżanka Krysia podrzuciła linka do oficjalnej strony Biegu Powstań Śląskich. Informacja, że bieg jest darmowy a limit zawodników wynosi 200 utwierdziła mnie w decyzji, że warto wziąć w nim udział. Aspekt historyczny również nie uszedł mojej uwadze, obudziła się uśpiona we mnie patriotka. W dniu zapisu pobieżnie przejrzałam regulamin.... ponownie otworzyłam go dzień przed startem. Zerknęłam po podstronę z trasą i eureka! Olśniło mnie! Przecież to trasa z Biegu Wiosny. No i pomyślałam, że skoro mam tą trasę powtórzyć, to grzechem by było nie poprawić swojego na niej czasu. Czyli przebiec w czasie poniżej 55 minut. Szybko zerknęłam na profil trasy, bo wiedziałam, że trasa łatwa nie jest. Był podbieg i to nie łatwy. No tak, na trzecim i ósmym kilometrze (dwie pętle). Czy było mi łatwiej biorąc pod uwagę co mnie czeka? Psychicznie może i tak, ale fizycznie absolutnie nie!


czwartek, 7 sierpnia 2014

Podsumowanie - Lipiec 2014

Nie nadążam.... normalnie nie nadążam z tym pisaniem, ale staram się by tak jak wypłata i podsumowanie było najpóźniej dziesiątego! ;)

Oto mój LIPIEC:


wtorek, 22 lipca 2014

XXI Imieliński Cross Ekologiczny - droga przez mękę i rozczarowanie.

Oj długo zbierałam się by napisać o tym biegu... Niech Was kochani tytuł nie zmyli bo rozczarowałam samą siebie, natomiast sam bieg i jego organizacja to czysta profeska. Ale od początku.
Od lewej: Tomek, Krysia, ja, Justyna i na dole Maćko, Paweł - jeszcze przed biegiem.

niedziela, 6 lipca 2014

Czerwiec 2014 - podsumowanie.



Kolejny miesiąc za mną, czerwiec przeleciał w tempie ekspresowym. Udało mi się pobiegać nieco więcej niż ostatnio, a pogodzić bieganie z życiem codziennym nie jest tak prosto jakby się wydawać mogło. Ale do rzeczy!









poniedziałek, 23 czerwca 2014

I Bieg Rad Dzielnic Biskupice i Mikulczyce - Biegajmy Razem!

08.06.2014 odbył się I Bieg Rad Dzielnic w Zabrzu. Impreza na niewielką skalę ale bardzo przyjemnie zorganizowana no i co najważniejsze liczy się pomysł i chęć by coś fajnego zainicjować. Prócz biegu głównego na 3 km odbyły się biegi dla dzieci. Moje kochane dziecię zaliczyło swój debiut startowy! Szału nie było bo młody zaczął zwalniać już przed metą ;). Chyba nie ogarnął do końca co się dzieje - tu akurat drobny błąd organizatorów - najpierw miały biec dziewczynki, potem chłopcy, ostatecznie w ostatniej chwili ruszyli wszyscy razem. Ale radość była wielka gdy na szyi zawisł medal! Niech Was nie zmyli mina mojego syna - zrobić mu zdjęcie pozowane to nie lada wyczyn.

fot. Tomasz Skrzypczak

sobota, 7 czerwca 2014

Maj 2014 - podsumowanie.

Z lekkim poślizgiem ale jest! Podsumowanie Maja 2014. Po fatalnym kwietniu przyszedł pełen nadziei MAJ! 



Maj był miesiącem zdecydowanie bardziej aktywnym. Nie wyszło tych kilometrów jakoś specjalnie dużo, ale udało mi się urozmaicić bieganie o różne "zabawy biegowe". Prócz cotygodniowych spotkań Night Runners (uwielbiam Was ludzie!), w połowie miesiąca na luźnym wybieganiu niespodziewanie zrobiłam życiówkę na 10 km! Oczywiście nie zrobiłabym tego gdyby nie Maja, której starałam się dotrzymać kroku. Dzięki kochana! :). Poza tym udało mi się dwa razy pobiegać po lesie w moich pumach, no i wziąć udział w dwóch treningach, na których (HDEF Bytom) męczyłam się okrutnie na interwałach, oraz robiłam przebieżki (BBL Aktywne Zabrze). Postanowiłam brać udział w takich treningach jak tylko będę mogła. Samej trudno jest mi się zmobilizować do takiego rodzaju biegania. 

No to podsumujmy: 

niedziela, 18 maja 2014

Przełaje - błoto, pokrzywy i robaki we włosach.




"Bieg przełajowy – bieg w terenie, najczęściej w lasach, na łąkach lub w innych miejscach, gdzie bieg jest naturalnie utrudniany przez przyrodę." - Wikipedia. 





Dzisiaj po ponad miesiącu udało mi się zaliczyć 10 km leśnego truchtania. Rozkoszowałam się każdą chwilą spędzoną w lasku, zachwycałam się każdym mijanym drzewem, wsłuchiwałam się w odgłosy zwierząt. Bieg zaczęłam w części lasu dobrze mi znanej, ale miałam chytry plan przebiec na drugą stronę muru. Jakiś czas temu mój RAJ NA ZIEMI został bezczelnie przedzielony przez mur - budowę Drogowej Trasy Średnicowej. Z tego też powodu moja leśna przestrzeń została drastycznie ograniczona. Wspominałam o tym tutaj



czwartek, 8 maja 2014

Być kobietą, być kobietą lalala, a do tego biegaczką i matką....

Uwielbiam czytać blogi biegaczy! Uwielbiam ten entuzjazm z każdego przebiegniętego kilometra, z udanego startu, z możliwości wygospodarowania tych kilku chwil na swoją pasję. Uwielbiam czytać o tym jak to można biegać 6 razy w tygodniu, robiąc 250 km i całkowicie oddawać się temu co się kocha. Tak sobie czytam i coś we mnie krzyczy JA TEŻ TAK CHCĘ! Też chcę pisać o tym jak każdego dnia pokonuję naście kilometrów (jak nie dziesiąt), jak to staję się coraz szybsza, sprawniejsza a moje tętno już nie sięga wyższej półki. I tak sobie myślę, rany jak ONE to robią? (bo że chłopom łatwiej to oczywiste ;)). I tak sobie myślę, czy ONE pracują? czy ONE studiują? czy muszą codziennie stać przy garach a co drugi dzień szaleć ze szmatą i odkurzaczem? I w końcu czy ONE mają dzieci?
Ja to ledwo znajduję czas aby coś tu skrobnąć od czasu do czasu....


niedziela, 4 maja 2014

Kwiecień 2014 - podsumowanie.

Hmmm i co tu podsumowywać? Kwiecień był miesiącem zdecydowanie niebiegowym. Miał być start na 10 km w Cieszynie, ale niestety przeziębienie rozłożyło mnie maksymalnie. Oj rzadko łapie mnie jakieś choróbsko, ale jak już złapie to puścić nie chce. No cóż żal mi było tego startu, ale zdrowie jest dla mnie najważniejsze. Jestem biegaczką ale przede wszystkim mamą, która musi dawać z siebie w tej materii 100 %.


czwartek, 10 kwietnia 2014

XV Półmaraton dookoła Jeziora Żywieckiego - moje przemyślenia po czasie.

Moi mili jak już dobrze wiecie, start w tym półmaratonie to było to na co czekałam niecierpliwie z dozą strachu i niepewności jak ja to sobie poradzę z tymi podbiegami. I co się okazało? Że nie taki diabełek straszny!



Owszem podbiegi były i nie powiem, że mnie nie zmęczyły, swoje ślimacze tempo pod górę, starałam się nadrabiać jak tylko się dało. I się udało! Ale o finiszu za chwilę a raczej na finiszu postu.


środa, 2 kwietnia 2014

Marzec 2014 - podsumowanie.



Po obfitym biegowo lutym nastał mniej obfity marzec. Początkowo trudno mi było pogodzi bieganie z powrotem do pracy. W pierwszej połowie miesiąca zrobiłam zaledwie 5 treningów biegowych. Próbowałam nadrobić gimnastyką ale radości z tego nie było. Z resztą ilością owych gimnastycznych treningów też nie powalam. Wręcz przeciwnie! In plus mogę zaliczyć dwa starty. Jeden (Żywiec) planowany od dawna, drugi (Chorzów) spontaniczny. Mimo ogólnego rozluźnienia w treningach, moje wyniki w zawodach mnie w zupełności zadowoliły. Szczerze to myślałam, że będzie gorzej. 

wtorek, 25 marca 2014

Wiosna zawitała i z tej okazji należało pobiegać.

O TAK! Wszystko na niebie i ziemi wskazuje na to, że WIOSNA już przybyła! Ja z tej okazji postanowiłam wziąć udział w organizowanym w Chorzowskim Parku Śląskim starcie na 10 km o wdzięcznej nazwie Bieg Wiosenny! Miałam w planach ten bieg już jakiś czas temu, jednakże rodzaj mojej pracy utrudnia nieco branie udziału w weekendowych zawodach. Ale za namową koleżanek Night Runnerek, poprzestawiałam sobie w grafiku to i owo i udało się!


A w głowie myśl jedna - byle do mety! ;)


poniedziałek, 24 lutego 2014

Półmaraton w Żywcu - dlaczego? po co? i jak ja to zrobię?

Ostatnio coraz częściej słyszę pytanie: "Jak tak przygotowania do półmaratonu?"

http://www.halfmarathon.zywiec.pl/

Szczerze to nigdy nie wiem jak odpowiedzieć na to pytanie. Przygotowania do biegów kojarzą mi się z dokładnie rozpisanym planem i ze skrupulatnym jego wykonywaniem. Ja nie mam ułożonego planu. Mam pewne założenia, które wykonuję bądź nie. Nie wiem, może podchodzę do sprawy zbyt lekceważąco, w końcu profil trasy to nie jakieś tam wybieganie. Moja ignorancja odnośnie planów treningowych wynika także z tego, iż nijak nie da się mnie "wsadzić w ramki", choć same ramki, wykresy i wszelkie "excelowskie" cuda uwielbiam ;). Z pewnością także z tego, iż nie traktuję swojego biegania aż tak poważnie, przede wszystkim chcę aby sprawiało mi ono radość, a od radości do poczucia obowiązku jest bardzo krótka droga.

czwartek, 13 lutego 2014

Już niedługo koniec sielanki.

No i mamy połowę lutego! Co to oznacza? To, że za dwa tygodnie wracam do pracy! Wyzwaniem będzie nie zmniejszenie ilości przebieganych kilometrów, a już super wyzwaniem będzie ich zwiększenie i wplecenie w resztki pozostałego czasu jeszcze ćwiczenia ogólnorozwojowe. Będę musiała stworzyć sobie konkretny plan i ściśle się go trzymać bo inaczej nie ogarnę! Ze spraw poza biegowych muszę koniecznie i bezwzględnie poświęcić czas moim dzieciakom! Mąż będzie musiał się zadowolić tylko nocami ;). O rany! - i ja mam się jeszcze wysypiać!!! Dam radę?


A co zaczynam od dziś? 

poniedziałek, 3 lutego 2014

Styczeń 2014 - podsumowanie.

Jak w temacie, podsumowanie będzie krótkie. Nie zrobiłam 150 km, a taki miałam plan. Dużo mi nie zabrakło.... dlaczego nie zrobiłam? Bo się zagapiłam! Serio, pierwszego lutego zorientowałam się, że już luty! Mimo wszystko miesiąc był całkiem niezły.


Ilość treningów: 16
Przebiegniętych km: 147
Łączny czas treningów: 16h 24min
Średnie tempo: 6:29/km
Start w zawodach: 1


Co jeszcze?

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Czasami trzeba pokonać jakieś schody....

Nie zacznę posta od narzekania na pogodę... o nie.... to byłby po prostu grzech, bo przecież tak przystępnej biegowo zimy to dawno nie było. Aczkolwiek weekendowe mrozy oraz moje średnie, po imprezowe samopoczucie skutecznie odstraszyły mnie od wyjścia na dwór. Jednak sumienie tak mnie zżerało, że postanowiłam zrobić coś zastępczego, a jednocześnie wydaje mi się niezbędnego jeśli chodzi o przygotowanie do półmaratonu w Żywcu.

Jak wiadomo profil trasy półmaratonu jest dość wymagający, trzeba mieć silne nogi by poradzić sobie z wieloma podbiegami oczywiście jednocześnie osiągnąć przyzwoity wynik. W moim przypadku przyzwoity wynik to 02:15:00.

źródło:http://www.nsrunners.pl/ autor: Maciej Radzik


I takim to sposobem za dodatkową radą kolegi Miłosza (szalony maratończyk, któremu tri też już nie obce), włączyłam bieganie, a raczej chodzenie po schodach do swojego planu treningowego.



piątek, 17 stycznia 2014

NIGHT RUNNERSi są też w Zabrzu!

No i stało się! Biegacze w końcu spotkali się w odrobinę większym gronie! I to pod hasłem NIGHT RUNNERS! Wczoraj odbył się pierwszy oficjalny (dla mnie to drugie spotkanie) wspólny bieg po skrawku Zabrza. Na zbiórce stawiły się 22 osoby. Kilka twarzy już znałam, resztę z przyjemnością poznałam.


Cała sprawa z NIGHT RUNNERS zaczęła się w Poznaniu a wymyślił ją Tomasz Makowski. Po więcej informacji zapraszam na BLOGA NIGHT RUNNERS oraz na stronę NIGHT RUNNERS NA FB.








A oto ekipa pod wezwaniem nocy! Widzicie mnie? ;))

Fotę strzeliła Maja Sokołowska - koordynatorka.

Jeśli macie ochotę dołączyć to zapraszamy w każdy czwartek o godzinie 20.30 przy rondzie obok Planet Club, około 200 metrów od Multikina.



poniedziałek, 13 stycznia 2014

III Gliwicki Bieg Orkiestrowy moimi oczami.

Młoda (Julia) śpi, więc korzystam z chwili (średnio 25 minutowej) i napiszę Wam jak przeżyłam mój pierwszy BIEGOWY raz.



Przyznam się szczerze, że w sobotę rano jakoś niespecjalnie przejmowałam się, że to już ten dzień. Dzień wcześniej przekalkulowałam, że po numer startowy pojadę rano około 9, wrócę do domu i na wyścig pojadę spokojnie przed 12. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Odbiór numeru to była chwilka, stojąc na parkingu centrum pogodę oceniłam, jak się okazało błędnie. Biegnąc potem marzyłam o striptizie, ale o tym to za chwilę.













piątek, 10 stycznia 2014

III Gliwicki Bieg Orkiestrowy - mój pierwszy start.

Tak, to już jutro 11.01.2014 roku pierwszy raz wystartuję w zawodach. Na prawdę nie wiem dlaczego wcześniej nigdzie nie startowałam. Chyba wydawało mi się, że jak to ja? Ja mam gdzieś startować? Takie biegowe nic? No i myślenie mi się zmieniło, nawet takie biegowe nic może wystartować i poczuć się "prawdziwym sportowcem"! ;).



Jutrzejszy start potraktuję jako zabawę. Tym, którzy chcę się ścigać (z innymi bądź samym sobą) postaram się nie przeszkadzać. Z uwagą czytałam wszelkie porady i zasady savoir vivre obowiązujące na zawodach.

Jestem nieco sceptycznie nastawiona do trasy. Zdaję sobie sprawę, że ciężko jest wyznaczyć 10 km trasy mając do dyspozycji niewielką jak na ten dystans przestrzeń, ale bieganie w kółko i to 4 razy nie napawa mnie optymizmem. Zdecydowanie do "chomikowatych" nie należę ;). No ale myślę, że szczytny cel i publiczność sprawią, że zupełnie mi to przeszkadzać nie będzie.

Tak więc (pamiętaj dziecko od "tak więc" się zdania nie zaczyna), jutro mój pierwszy raz! ;)

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Liebster Award razy 2!

Ależ mi miło, że moje pisanie zostało docenione. Zostałam nominowana do Liebster Award i to dwa razy :) Nominowała mnie Ola oraz Lullaby. Bardzo Wam dziewczyny dziękuję! 

Co to takiego Liebster Award? 





„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

Ja grzecznie odpowiem na wszystkie 22 pytania :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Niech idzie w świat!