poniedziałek, 27 stycznia 2014

Czasami trzeba pokonać jakieś schody....

Nie zacznę posta od narzekania na pogodę... o nie.... to byłby po prostu grzech, bo przecież tak przystępnej biegowo zimy to dawno nie było. Aczkolwiek weekendowe mrozy oraz moje średnie, po imprezowe samopoczucie skutecznie odstraszyły mnie od wyjścia na dwór. Jednak sumienie tak mnie zżerało, że postanowiłam zrobić coś zastępczego, a jednocześnie wydaje mi się niezbędnego jeśli chodzi o przygotowanie do półmaratonu w Żywcu.

Jak wiadomo profil trasy półmaratonu jest dość wymagający, trzeba mieć silne nogi by poradzić sobie z wieloma podbiegami oczywiście jednocześnie osiągnąć przyzwoity wynik. W moim przypadku przyzwoity wynik to 02:15:00.

źródło:http://www.nsrunners.pl/ autor: Maciej Radzik


I takim to sposobem za dodatkową radą kolegi Miłosza (szalony maratończyk, któremu tri też już nie obce), włączyłam bieganie, a raczej chodzenie po schodach do swojego planu treningowego.





Cały trening zajął mi 30 minut i to było chyba najbardziej męczące 30 minut od porodu ;). No dobra powrót do biegania był równie męczący natomiast zakwasy są większe. Po całej schodowej zabawie nie dałam rady się dokładnie porozciągać.... nogi mi drżały jak galaretka.


Jak wyglądał mój trening?

1. zbiegnięcie na dół (zaczynałam z 10 piętra) - w ramach rozgrzewki.
2. no to zaczynamy...ambitnie założyłam 10 wspinaczek w 30 minut - zbyt ambitnie.
3. 2 razy podbiegnięcie do góry (10 piętro).
4. 3 razy wejście (na bieganie już sił nie miałam).
5. 2 razy wejście co drugi schodek by dokopać udom.

Reasumując dało mi to 7 wejść, 8 zejść i zakwasy łydek. Oczywiście nie omieszkałam policzyć iż aby wejść na 10 piętro muszę pokonać 217 stopni.




Kilka uwag!

  • Idziemy starając nie pochylać się bardzo do przodu, skupiamy się na pracy nóg a nie zamachach rękami.
  • Trzymanie się poręczy zabronione. Jednocześnie wskazane przy schodzeniu na dół. Czytałam, że zaleca się na dół zjeżdżać windą - ja schodziłam powoli przeznaczając ten czas na "odpoczynek".
  • Na stopień staramy się wchodzić całą stopą aby nie uszkodzić achillesów, jak ktoś chce dopiec łydkom - ciężar ciała przenosi na palce.
  • Traktuj trening na schodach jako dodatek budujący siłę. Jeśli masz w planie dużo podbiegów na trasie, traktuj chodzenie po schodach jako trening zastępczy zamiast podbiegów.
  • Trening na schodach możemy urozmaicić stosując przeplatankę - raz na piętro wchodząc, na następne wbiegając.
Wszystko co tutaj napisałam oparte jest o moje osobiste spostrzeżenia oraz informacje przeczytane w sieci. Chętnie poznam Wasze opinie na ten temat i przyjmę każdą radę! 

8 komentarzy :

  1. jestem ciekawa jak zareagowali mieszkańcy bloku ;) poza tym - podziwiam za samozaparcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy sąsiedzi jeżdżą windą ;)

      Usuń
  2. Myślę, że taki trening zaprocentuje i to bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezły trening, który mocno daje w kość - podoba mi się :)
    No i jest fajną alternatywą dla robienia podbiegów, w końcu zimowe warunki nie zawsze sprzyjają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj daje w kość a raczej w mięsień.... łydki jeszcze dzisiaj czuję ;)

      Usuń
  4. trening na pewno buduje skutecznie kondycję - kiedyś korzystając z mieszkania w 20 piętrowym akademiku uskuteczniałam z współlokatorką bieganie po schodach, wypróbowane:) aktualnie jak mnie napadnie czasami "wchodzę po schodach" na takim jakimś dziwnym urządzeniu na siłowni (ale to nie steper), korzystając z tego, że mam karnet, a potem cierpię na ból łydek i tylnych mięśni uda:) a trasa półmaratonu widzę faktycznie "podbiegowa"! będzie zabawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będzie zabawa! będzie się działo! ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Niech idzie w świat!