niedziela, 17 sierpnia 2014

I Bieg Powstań Śląskich w Parku Śląskim

Wziąć udział w tym biegu zdecydowałam się od razu, gdy koleżanka Krysia podrzuciła linka do oficjalnej strony Biegu Powstań Śląskich. Informacja, że bieg jest darmowy a limit zawodników wynosi 200 utwierdziła mnie w decyzji, że warto wziąć w nim udział. Aspekt historyczny również nie uszedł mojej uwadze, obudziła się uśpiona we mnie patriotka. W dniu zapisu pobieżnie przejrzałam regulamin.... ponownie otworzyłam go dzień przed startem. Zerknęłam po podstronę z trasą i eureka! Olśniło mnie! Przecież to trasa z Biegu Wiosny. No i pomyślałam, że skoro mam tą trasę powtórzyć, to grzechem by było nie poprawić swojego na niej czasu. Czyli przebiec w czasie poniżej 55 minut. Szybko zerknęłam na profil trasy, bo wiedziałam, że trasa łatwa nie jest. Był podbieg i to nie łatwy. No tak, na trzecim i ósmym kilometrze (dwie pętle). Czy było mi łatwiej biorąc pod uwagę co mnie czeka? Psychicznie może i tak, ale fizycznie absolutnie nie!




Na Bieg pojechałam jak zwykle (powoli tworzy się tradycja!) w doborowym towarzystwie Krysi i Justyny, a na miejscu czekał na nas Maciek ze swoją Narzeczoną Agnieszką - etatowym fotografem naszych biegowych zmagań.

Odbiór pakietu startowego - trafił mi się fajny numerek!


Moje bitch face ;)

Chwila przygotowań, przypinanie numerków, trudne podjęcie decyzji czy brać czapeczkę czy nie..... ;) I rozgrzewka. Potem standardowo focia "przed".


No i czas stanąć na linii startu. Odliczanie (wedle mojego i nie tylko mojego zegarka wystartowaliśmy półtora minuty przed czasem) i ruszyli! Najpierw powoli...... nie to nie ta bajka! ;) Ruszyliśmy dość szybko. Ale nie miałam zamiaru się oszczędzać, moje boląca pachwina (wrrrrr) nie dawała wiele nadziei na super czas, więc postanowiłam biec ile dam radę i od początku zrobić zapas czasowy na wszelki wypadek. 

Biegło się przyjemnie, pogoda dopisała - było chłodno i zanosiło się na deszcz. Pod koniec pierwszego kółka (na 5 kilometrze) nagle zaczęło padać (nie kropić, padać!) i wtedy pomyślałam, że mogłam jednak wziąć czapeczkę bo bieganie z kroplami deszczu na okularach nie należy do wygodnych. Ale po 2 minutach padać przestało - naturalna kurtyna wodna! Jaki bieg zapewni Wam takie coś? ;) 

Pierwsze kółko zakończyłam tak.....


....z czasem 27 minut. D nie urywa no ale miałam plan przyspieszyć, choć myśl o podbiegu na ósmym kilometrze nieco osłabiała moje zapędy. W tym momencie usłyszałam obok mnie "cześć Karola!". Justyna! I od tego momentu praktycznie biegłyśmy razem :). Powtórka z Imielina. 

Kilka metrów dalej wodopój. Miła Pani ledwo nadążała z podawaniem wody. Jeszcze jedna osoba by tu się przydała ;). Ja oczywiście zamoczyłam usta, coś tam trafiło do buzi, nieco więcej do nosa a resztę podałam Justynie. Boże czy ja kiedykolwiek nauczę się pić z kubka w czasie biegu? Chyba będę nosiła przy sobie słomkę!!! :)

Dalszą trasę pokonałam siłą woli, bo w nogach sił mi już zaczynało brakować. Powtarzałam sobie tylko "nie myśl o pachwinie!", "więcej w tych butach nie wystartuję!", "muszę zrobić lepszy czas!". Spięłam pośladki i ruszyłam atakować podbieg.... potem już tylko z górki, dość irytująca i długa prosta i META! 

Piąteczka z Maćkiem :) a za mną Justyna. 
Po biegu focie (jakże by inaczej).


Z medalami i kubeczkami (niespodzianka!). Wszyscy zadowoleni - każdy z nową życiówką! Nie mogło zabraknąć zdjęcia w podskoku (było kilka prób bo jakoś zgrać się nie mogliśmy ;)).


A na koniec lody! Chyba zimą będzie nam ich brakować!


Oficjalne wyniki: 
Maciej 00:47:39  - 84 miejsce open.
Ja 00:53:20 - 126 open, 14 w klasyfikacji kobiet.
Justyna 00:53:22 - 127 open, 15 w klasyfikacji kobiet.
Krysia 00:55:43 - 140 open, 19 w klasyfikacji kobiet.

W biegu wzięło udział 164 zawodników w tym 32 kobiety! 
Najstarszy zawodnik (uwaga!) rocznik 1939!! ukończył bieg z czasem 01:06:17 :))) Chylę czoła! Brawo dla Pana Edwarda!



Autorem wszystkich zdjęć jest Agnieszka Dolecka.



5 komentarzy :

  1. Piękny czas i piękne uśmiechy na trasie :) Ja też nie umiem pić z kubeczków na trasie, zawsze cała się obleję, a zatrzymać się mi szkoda :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraź sobie o ile łatwiej by było gdyby dawali napój w kartoniku ze słomką :)))

      Usuń
  2. Super numer! Fajny bieg i świetna pamiątka! A z kubka jak się napić? polecam go lekko zgnieść na górze, zrobi się wtedy taki dzióbek i pije się wygodniej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno spróbuję tak zrobić bo mam zamiar na najbliższym półmaratonie korzystać tylko z punktów odżywczych na trasie :)

      Usuń
  3. Fajna relacja i fajna impreza. Czas też niczego sobie. Brawo! :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Niech idzie w świat!