niedziela, 24 sierpnia 2014

Park Śląski - idealne miejsce dla biegaczy! GRYFNY BIEG!

Ależ to była zabawa! Tak biegać to ja mogę cały czas! Niby zawody - bo bez pomiaru czasu, bez ścigania się z innymi czy z samym sobą! Przynajmniej tak to wyglądało dla mnie! :) Do Gryfnego Biegu namówiłam Małgosię - dziewczynę, która ma ogromnego ducha walki i wiele chęci do biegania. Postanowiłam pomóc jej w tym biegu i wspierać na trasie.





Fota przed :) Ja z Małgosią.






Trasa - dwie pętle po 2,5 km, w sumie wyszło trochę ponad 5 km ale ja troszkę drogi mogłam nadrobić bo cofałam się, wybiegałam kilka metrów na przód, potem wracałam. Każdemu polecam taki bieg, gdzie nie jest ważny własny wynik a wynik innych! :) Sama trasa z podbiegami i to dość sporymi. Częściowo pokrywała się z trasą na 10 km, dokładniej mówić zaczerpnęła z niej właśnie ten podbieg.

Pogoda - chłodno i mokro. Niższa temperatura nie przeszkadzała, dla mnie była wręcz idealna, natomiast mocno padający deszcz utrudniał bieg, ja osobiście musiałam biec "na ślepca", czyli bez okularów, bo o dziwo bez nich widziałam lepiej niż w nich zalanych deszczem. Przez tą pogodę moja rodzinka ze mną nie pojechała.... no ale na pogodę wpływu ani ja, ani organizatorzy nie mieli niestety.

Na trasie spotkałam Zosię z bloga Kobiety Biegają. Bardzo sympatyczna dziewczyna zagadała a propos Gosiowej koszulki Night Runners.

Wracając do biegu, punkty z kolorkami były dwa, kto miała ochotę ten podbiegał do dziewczyn obsypujących kolorkami, kto takiej ochoty nie miała, mógł je ominąć. No ale przecież to o to chodziło co nie? :))

Pod koniec drugiej pętli próbowałam jeszcze zmotywować innych do wysiłku i udało mi się, ostatecznie na metę wbiegałam dwa razy - raz z pewnym sympatycznym panem, który potem podziękował mi za wyścig w końcówce, za drugiem razem z Małgosią! Pewnie ciekawie to wyglądało jak dobiegając do mety, przed samym jej końcem zrobiłam w tył zwrot i biegłam w drugą stronę. ;)

Ostatecznie stoper zatrzymałam jak Małgosia przekroczyła metę - wyszło 35 minut i 2 sekundy. Biorąc pod uwagę, że mogło to być więcej niż 5 km, to brawo za bardzo dobry wynik!


Gosia zmęczona, chyba dała z siebie wszystko! Brawo!

A no i pamiętacie Pana Edwarda z poprzedniego wpisu? Również biegł! Niesamowity człowiek!

W drodze powrotnej wstąpiłyśmy do niedawno otwartego Decathlonu w Zabrzu. Poczyniłam drobne zakupy. Czy ta niedziela mogła być przyjemniejsza? ;))






5 komentarzy :

  1. ooo marzy mi się taki bieg z kolorkami! :D zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna zabawa, jak jeszcze gdzieś w mojej okolicy będzie takowy to na pewni wezmę w nim udział ;)

      Usuń
  2. Jak dobrze, że są na trasach ludzie, którzy wspierają innych biegaczy na ostatnich metrach do mety :) Sama biegłam na Gryfnym i cieszę się, że pogoda nie popsuła zamysłu organizatorów. Powodzenia na biegowych ścieżkach, a w wolnej chwili zapraszam do mnie: http://zabieganna.blog.pl/ :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję :) Kto wie, może gdzieś jeszcze spotkamy się na biegowych zawodach. Moje obecne plany są wypisane w zakładce "o mnie". Parkowy maraton chciałam pobiec, ale w tym czasie nie będę na miejscu, więc pobiegnę w Bytomiu. Powodzenia na połówce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Bytomiu też będę ;) również życzę powodzenia! :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Niech idzie w świat!