środa, 24 września 2014

Koszulka funkcyjna RunnerKi

Zauważyliście moi drodzy jaką to śliczną koszulkę miałam na sobie w Bytomiu? Relacja z biegu jeszcze się pisze, natomiast Ci, którzy śledzę mnie na FB foty już widzieli. W końcu nastał ten moment, kiedy to zapragnęłam posiadać koszulkę z nazwą swojego bloga. Wybór padł na WARSZTAT KOSZULKOWY. Do wyboru miałam koszulki w kilku kolorach, po chwili zastanowienia wybrałam kolor (o rany to chyba oczywiste) różowy. Zdziwieni? Chyba nie ;).



Koszulka jest z bardzo fajnego materiału, lekka, przewiewna i bardzo wygodna. Miałam do czynienia już z kilkoma koszulkami "funkcyjnymi" i niejednokrotnie moje odczucia podczas biegania były odmienne od oczekiwanych. W kilku z nich grzałam się strasznie, inne potwornie śmierdziały, jeszcze inne były tak śliskie, że po chwili biegu miałam je pod pachami i świeciłam brzuchem. Poprawianie koszulki co kilka kroków potrafi wkurzyć konkretnie.

Na szczęście nic z tego co napisałam wyżej nie miało miejsca w przypadku koszulki funkcyjnej z Warsztatu Koszulkowego. Koszulki jeszcze nie prałam, więc nie wiem jak nadruk się zachowa po praniu w pralce. Jak sprawdzę to uzupełnię wpis również o tą informację. Jak na razie pierwszy sprawdzian - 6 Bytomski Półmaraton - koszulka zdała na 5!

To chyba do tej pory jedyna koszulka, która wręcz nie przeszkadzała w bieganiu.

Z Maćkiem w oczekiwaniu na darmową kawę ;)



Koszulkę polecił mi MACIEK, który również biegł w koszulce z Warsztatu Koszulkowego.


poniedziałek, 22 września 2014

Bieg Równonocny w Parku Śląskim - na wysokich obrotach, bo kto nie ma w głowie, musi mieć w nogach!

Ten post ma chyba rekordowo długi tytuł..... pewnie dlatego, że ten start na 5 km był dla mnie rekordowo długi i szybki! Oczywiście organizatorzy nie mieli z tym faktem nic wspólnego. To był mój autorski wykon.



Na Bieg Równonocny wybrałam się generalnie po ty by zaliczyć minimum biegów w Parku Śląskim, by zostać sklasyfikowaną w Parkowej Koronie Biegów. Trochę nie pasowało mi, że odbył się on w wieczór przed startem w VI Bytomskim Półmaratonie, no ale trudno, myślałam sobie - CO TAM TAKIE 5 KM.




Niestety przez swoje gapiostwo z 5 kilometrów zrobiło się około 9 kilometrów i to nie całkiem w tempie konwersacyjnym. Nie znajdując informacji w regulaminie biegu dotyczącej miejsca usytuowania biura zawodów, podjechałam pod "kapelusz" i jakże ogromne było moje zdziwienie gdy okazało się, że biuro zawodów znajdowało się NIECO dalej. Jak się okazało później, owo NIECO mierzyło ponad 1,5 kilometra. Po dotarciu do biura zawodów (truchtem) i wpisaniu się na listę startową, razem z Basią zrobiłyśmy szybkie w tył zwrot i biegiem do auta po niezbędne do biegu akcesoria. Oczywiście gdybym miała świadomość, że to tak daleko, to bym od razu wzięło wszystko co było niezbędne! Tak czy inaczej miałyśmy około 25 minut na dotarcie do auta, zrobienie siku, zabranie rzeczy, powrót na start i przypięcie numerów! A przy starcie z niepokojem w sercu czekał na nas MAĆKO.


Widzicie mnie? Po lewej w koszulce NR a za mną Maciek.



Na linię startu dobiegłyśmy.....uwaga!..... na dwie minuty przed wystrzałem! Zaczynając te 5 kilometrów byłam już nieźle zmachana! Mimo to twardo trzymałam się Maćka! Miał fajną czołówkę ;). No właśnie gdyby nie te czołówki to by było z nami krucho, ze wspomnianych pochodni które miały być na trasie udało mi się zauważyć zaledwie dwie! Szczerze to nieco mnie to rozczarowało. Na metę wbiegliśmy z czasem nieco ponad 25 minut trzymając się za ręce. W tym miejscu gorąco pozdrawiam narzeczoną Maćka! Kochana nie miej mi tego za złe ;). Po biegu była kiełbaska z ogniska i piwko (ja nie skorzystałam ani z piwa - bo byłam kierowcą, ani z kiełbasy - wzięłam do domu dla ślubnego).


Basia, ja i Maciek oraz kiełbaski ;)

Bieg Równonocny to bardzo fajny kameralny bieg i serdecznie polecam wzięcie w nim udziału! Zajęłam 23 miejsce na 81 biegnących kobiet - WYNIKI.

Przed tym biegiem w klasyfikacji kobiet w Parkowej Koronie Biegów byłam na miejscu 9, natomiast po biegu wskoczyłam na miejsce 7. Tylko szkoda, że nie wzięłam udziału w Parkowych Milach, czas mi dodany z automatu znacznie obniżył mój wynik zbiorczy. W roku następnym na pewno się poprawię! ;))



Więcej informacji o całym cyklu znajdziecie TUTAJ.

poniedziałek, 15 września 2014

Kiedyś szpilki, teraz cichobiegi - o butach słów kilka.

O ile dobrze pamiętam, to już kiedyś pisałam o butach, jak to nie potrafię przejść obojętnie obok sklepu z butami sportowymi. W takim sklepie czuję się zapewne jak mój siedmiolatek przy stoisko z klockami lego - nie wiem na co spojrzeć najpierw, wszystkiego chcę dotknąć a i tak na nic mnie nie stać! ;) No ale kobieta w potrzebie musi sobie poradzić, w kozakach sprzed 2 lat jeszcze jeden sezon oblecę, spodnie te co mam wystarczą, kurtka? - i tak jeżdżę autem, więc ta stara wystarczy.....  Ale buty do biegania??? SĄ MI POTRZEBNE JAK POWIETRZE! Domyślam się, że kobiety mają lekko prze...kichane bo przecież jedna para butów to za mało! Panowie chyba tak nie mają co??


piątek, 12 września 2014

II Parkowy Półmaraton - całkiem niemałe wyzwanie.

Park Śląski po raz czwarty! Ach jaka szkoda, że nie mieszkam bliżej tego cudownego miejsca! Tym razem w iście letnim entourage'u [anturażu] przebiegłam tam półmaraton. Były to moje drugie zawody na tym dystansie, pierwsze odbyły się w Żywcu - KLIK. Po drodze miałam jeszcze okazję wystartować w Imielinie na dystansie około 20 km - KLIK. Szczerze mówiąc (pisząc), bardzo lubię ten dystans. Jest on jak dla mnie optymalny, nieco dłuższy niż typowe dystanse biegane w tygodniu, ale i nie za długi, tak w sam raz do ogarnięcia. 

Zdecydowałam się na ten półmaraton właśnie ze względu na to fantastyczne miejsce jakim jest Park Śląski, jednocześnie niepokoił i deprymował mnie fakt iż na cały dystans składały się trzy pętle. A wiecie już dobrze (bo chyba już mnie trochę poznaliście), że ja bardzo nie lubię biegać w kółko! No ale nie zawsze wszystko jest tak jak byśmy chcieli, więc nie pozostaje nam nic innego jak zacisnąć zęby i iść na kompromis. 


środa, 3 września 2014

Sierpień 2014 - podsumowanie.

To już sierpień minął? Czyli minął też rok od pierwszego wpisu na blogu!
Ale do rzeczy:


Ilość treningów biegowych: 14
Ilość dywanówek: 4
Starty w zawodach: 2
Kilometrów przebiegniętych: 169

Przedziwny był ten miesiąc. Niby aktywny, a jednak nieco leniwy. Patrząc na puste dni w kalendarzu aż dziw bierze, że tyle ich było. Ale najwidoczniej tyle mi było potrzeba. Już jakiś czas temu przestawiłam się z powrotem na bieganie dla zabawy (chciałam w tym miejscu uniknąć makaronizmów typu "fun", ale przyznam szczerze, że w naszym ojczystym języku dziwnie to brzmi, jakoś bardzo infantylnie;)) i staram się słuchać siebie i tego co mi moje szanowne i cenne ciało mówi. A skoro usilnie mi mówi, że dzisiaj nie robimy nic, to ja się z nim nie kłócę, owszem staram się przekonywać, argumentować, że może jednak zrobimy COŚ. Ale jak się uprze to daję spokój, nadrobimy później. 

No cóż dywanówek mogło by być nieco więcej, ale jak już napisałam wyżej. Najwidoczniej nie mogło ;).

Zawody - tak jak wspominałam, miałam zamiar wziąć udział w czterech startach, natomiast realnie podchodząc do sprawy, zależało mi na wystartowaniu w dwóch. I też tak zrobiłam. Wyniki - życiówka n 10 km (oficjalna, nieoficjalnie życiówkę zrobiłam na treningu z Mają). Drugie zawody to Gryfny Bieg na którym bawiłam się świetnie i mam nadzieję, że jeszcze nie raz wezmę udział w biegu w którym nie ważny jest osiągnięty czas ale sama zabawa! 

Plany na wrzesień:

07.09 Parkowy Półmaraton
21.09 Bytomski Półmaraton
21.09 Bieg Równonocny

Poza tym nabijać kilometrów nie będę zbyt dużo aby nie przeciążyć się przed moim pierwszym maratonem, do którego został zaledwie miesiąc a ja zaczynam być nieco znerwicowana tym faktem ;). 

Pozdrawiam!!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Niech idzie w świat!