sobota, 22 listopada 2014

Odświętne 11 km....

Jak przystało na biegacza z duszą patrioty, dnia 11 listopada wraz z blisko trzystoma osobami stanęłam na starcie XXI Biegu Niepodległości w Rudzie Śląskiej. Trasa biegu wyznaczona była w lesie i na cały dystans składały się cztery pętle. No cóż o tym fakcie dowiedziałam się dopiero na miejscu, nie ucieszyło mnie to zbytnio, no ale trudno, pobiec trzeba. Do Rudy Śląskiej pojechaliśmy standardowo zgraną ekipą. Zapisy były na miejscu, wszystko szło dość sprawnie. Pierwszy raz brałam udział z biegu, w którym wszystko było takie.... hmmmm jak by to określić, surowe.



Miało to w pewien sposób swój urok, ale w sumie wydaje mi się, że skoro coś jest organizowane od 21 lat to jest na tyle znane, że można by było chociażby jakieś minimum zapewnić biegaczom. Zapewniona była szatnia owszem, natomiast w trakcie ani po biegu nie było wody, posiłku, nawet medalu czy pamiątkowego dyplomu. Przyznam szczerze, że w połowie trasy język mi kołkiem stawał. No dobra, wody nie było, był żurek, nie powiem, dobry, natomiast wydawany był przez pracowników sztabu wyborczego pewnej Pani, przepraszam ale nie pamiętam jak się owa Pani nazywała. Tak czy siak, dzięki niej przegryźliśmy cukierka i siorbnęliśmy troszkę zupki. Poza tym NIC. Mimo, że w regulaminie biegu nie było nic o medalach czy punktach odżywczych, jadąc na zawody łudziliśmy się, że prócz numerów startowych będziemy mieli jeszcze jakąś inną namacalną pamiątkę. Pomiar czasu - karteczki nabijane na "gwóźdź", ręczny pomiar czasu - tutaj zastrzeżeń nie mam, zabawne to było owszem bo cały bieg trzeba było pilnować by karteczki się nie zgubiły, natomiast nie przeszkadzało mi to zupełnie. Reasumując - ciekawe doświadczenie, bieg jak dla mnie nietypowy, aczkolwiek zadowolona byłam chyba tylko dlatego, że byłam tam ze świetnymi ludźmi, z którymi zawsze dobrze się bawię. Trasa mi się podobała, nie podobała mi się tylko konieczność przebiegnięcia jej cztery razy. Czy znowu tam pobiegnę? Raczej rozejrzę się za inną opcją.

A no i zapomniałabym, dzięki Dawid za wykrzesanie ze mnie jeszcze odrobiny energii na koniec i poprowadzenie mnie do mety! Niech Ci Bozia w dzieciach wynagrodzi - ewentualnie w kolejnych życiówkach ;).


Kilka zdjęć:
Przed startem, takie to piękne lato było.

Od lewej: Łukasz, Justyna, Leszek, ja i Dawid.

Już po biegu: Łukasz, Darek, Dawid, Leszek i Justyna. Ja to widać gdzie ;).

Mapka TUTAJ
Wyniki TUTAJ

Ps. Zdjęcia zrobił Tata Dawida, wierny kibic, który jak sam stwierdził, też biega od lat - za synami! :)))

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Niech idzie w świat!