środa, 17 grudnia 2014

A to już grudzień? Gdzie się podział listopad? Czas, czas, czas na przemyślenia.

Nie wiarygodne jak ten czas leci. Wiem, wiem nic odkrywczego tu nie napisałam, aczkolwiek tak jak śnieg zimą drogowców, tak mnie co roku zaskakuje, że już jest grudzień. Nie zrobiłam podsumowania listopada.... umówmy się, nie jest to zbyt ciekawe, myślę, że sobie daruję, kto ma chęć mnie rozliczyć, ten ma kilka źródeł - RunLogEndo - serdecznie zapraszam! :) Wspomnę tylko, że udało mi się przebiec 146 km, Nie wiem jak ja to zrobiłam biorąc pod uwagę ogólne zniechęcenie, Myślę, że nie zrobiłabym tego bez ludzi, z którymi biegam, dzięki którym chce mi się biegać! Dzięki moim Night Runnersom! :))) Ale przede wszystkim nie zrobiłam tego gdybym nie miała z kim dzieci zostawić. Tak, myślę, że to, że moja druga połowa nie przeszkadza, nie utrudnia a wręcz pomaga, to wielki skarb. Ale hola, hole głaskać Go po głowie nie będę bo wtedy niegrzeczny się robi! ;))



Jestem tutaj z Wami już ponad rok, a dla mnie to jak chwila. Zaganiana jestem - dosłownie i w przenośni. Ostatnio gdy w jeden z nielicznych wolnych dni próbowałam wpleść bieganie, zorientowałam się, że zapomniałam o najważniejszym - O CZASIE TYLKO I WYŁĄCZNIE DLA RODZINY, dla moich dzieci. Boję się, że umknie mi coś ważnego, że przegapię to czego powtórzyć już się nie będzie dało. A teraz zdradzę Wam coś..... Michała urodziłam mając 24 lat (prawie). Nie był to mój plan, był to Boski plan. Zawirował mi w życiu, ale teraz wiem, że to było najlepsze co dostałam od życia, z powtórką po 6 latach. Dzisiaj uważam, że mając 31 lat mam to co z życiu jest najważniejsze i wiem, że już nigdy sama nie będę! Życzę Wam tego samego kochani!!! :))

4 komentarze :

  1. I tak Cię podziwiam, że przy dwójce dzieci masz czas na bieganie :) Ale masz rację - czasu poświęconego rodzinie nic nam nie odda. I on jest najważniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biegam wieczorami jak dzieci już śpią, a przynajmniej to mniejsze. I co raz bardziej mi się nie chce pod wieczór wychodzić... zimno, ciemno i jakoś tak leniwie... ale muszę z tym walczyć! :)

      Usuń
  2. Ja chwilowo nie walczę.. Po 12h poza domem i codziennych pobudkach o 4.30 - wysiadam. Wieczory też mają jedną wadę jeśli chodzi o bieganie - dymy wszelakie i spaliny są zdecydowanie zbyt blisko nosa... ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze napisane. Widzę to wszystko podobnie jak Ty. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Niech idzie w świat!