środa, 29 kwietnia 2015

Kraków zdobyty! Czyli można przebiec dwa maratony w odstępie tygodnia. 14 Cracovia Maraton.

No cóż ja chyba zwariowałam do reszty i niestety wygląda na to, że z wiekiem mi się pogarsza! Kiedy Gosia rzuciła hasło "ROBIMY KORONĘ", odkrzyknęłam "ROBIMY!" :). No cóż nie twierdzę, że mądre to jest i że bezpieczne (oj nie), że szalone? No cóż wychodzi na to, że szaleńców jest wielu bo nie tylko ja, taka sobie mamuśka, pracująca przy brelach (okularach), ledwo znajdująca czas dla męża robi takie rzeczy! Razem ze mną w tą szaloną drogę wybrali się ponownie (jak i do Dębna) Gosia i Piotr! Oczywiście wiem, że na trasie było wielu takich zapaleńców co to maratony robią tydzień po tygodniu, pozdrawiam Was serdecznie!!! W Krakowie pobiegło także wielu znajomych, dla których to był debiut maratoński! Poszło im fantastycznie! Gratulacje!

wtorek, 14 kwietnia 2015

42, 42 i 4:12! Dębno Maraton zaliczony!

Siedzę sobie na kanapie, wcinam ciastka i myślę sobie, co by tu zrobić by już przestało mnie wszystko boleć! Tak! Dwa dni temu przebiegłam swój drugi MARATON!

Do Dębna wybrałam się dzień wcześniej - opcji innej raczej nie było, w końcu od Dębna dzieli mnie prawie 500 kilometrów. Wszyscy razem (ekipa mocy!) spotkaliśmy się przy biurze zawodów. Pakiety odebraliśmy, najedliśmy się makaronu i udaliśmy się do Ośla gdzie zamierzaliśmy się wyspać przed zawodami. Z tym wyspaniem to tak średnio wyszło, bo nie obeszło się bez pokojowej integracji przy cieście i świętej Julii* (ponoć niezbędnik do bicia rekordów). 

Od lewej, na górze: Mariusz, Kasia, Ewa, Piotr, Gosia, Wojtek, na dole: Robert, Artur, ja i Aldona.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Co u mnie słychać na 5 dni przed Maratonem w Dębnie?

No cóż słychać różnie, takie miałam wielkie plany podparte równie wielkimi chęciami.... Ale jak to zwykle w życiu bywa, licho nie śpi a los śmieje się z naszych planów. Samo bieganie które miało mnie przygotować do łamania czterech godzin w Dębnie, oraz uzupełniające ćwiczenia wzmacniające całe ciało miały zagwarantować mi sukces. I zapowiadało się całkiem nieźle. Dzięki Shausha Sport Club mogłam do woli katować swoje mięśnie i budować siłę, plan na bieganie był, nawet udawało mi się go w miarę jak na moje anty-planowe podejście wykonywać. Aż do momentu kiedy to nie leczone od grudnia przeziębienie dopadło mnie okrutnie wraz z nadejściem marca.

A Ty jak jesteś przygotowany do Maratonu??

czwartek, 2 kwietnia 2015

Półmaraton Żywiecki - powtórka, ale całkiem inna.

Taaaaak Półmaraton Żywiecki już za mną - szkoda!!! Jak było? Świetnie! Niby podobnie jak na innych biegach ale tym razem stało się coś, na co chyba czekałam dość długo... ale o tym za chwilkę.

Do Żywca wyruszyliśmy jak zwykle zgraną ekipą. Na miejscu spotkaliśmy wielu znajomych.
Jak w roku ubiegłym, tak i w tym, pobyt w Żywcu rozpoczęliśmy od kawy i ciastka w pobliskiej kawiarni "Alicja".



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Niech idzie w świat!