wtorek, 7 kwietnia 2015

Co u mnie słychać na 5 dni przed Maratonem w Dębnie?

No cóż słychać różnie, takie miałam wielkie plany podparte równie wielkimi chęciami.... Ale jak to zwykle w życiu bywa, licho nie śpi a los śmieje się z naszych planów. Samo bieganie które miało mnie przygotować do łamania czterech godzin w Dębnie, oraz uzupełniające ćwiczenia wzmacniające całe ciało miały zagwarantować mi sukces. I zapowiadało się całkiem nieźle. Dzięki Shausha Sport Club mogłam do woli katować swoje mięśnie i budować siłę, plan na bieganie był, nawet udawało mi się go w miarę jak na moje anty-planowe podejście wykonywać. Aż do momentu kiedy to nie leczone od grudnia przeziębienie dopadło mnie okrutnie wraz z nadejściem marca.

A Ty jak jesteś przygotowany do Maratonu??




Wyłączyło mnie z wszelkiej aktywności na wiele dni.

Plan stał się tylko planem na papierze, organizm mój szybko zaczął zbierać zapasy a mięśnie rozleniwiać się. Więcej już zrobić nie mogę. Pozostaje mi wierzyć, że uda się, że jakoś tą zimę przepracowałam, choć wybitnie nic mi się nie chciało.

Dlaczego to piszę? Aby szczerze przyznać się przed Wami i sobą, że nie jestem przygotowana do tego biegu tak jak bym chciała. Nie czuję się ani mocna, ani szybka (pojęcie względne oczywiście, bo przecież ja i szybka to jakiś oksymoron!). Postaram się dać z siebie wiele, nie napiszę, że wszystko bo nie biegam za wszelką cenę. Ale postaram się. Jak się uda to będę wielce zadowolona. Jeśli się nie uda to owszem pozłoszczę się na siebie (i nasz pieruński klimat), potem powiem "trudno" i postaram się bardziej na raz następny.

A tak wyglądał mój pierwszy kwartał roku:


Styczeń zaczął się bardzo dobrze, wszystko (prawie) szło zgodnie z planem. Luty już pokazał, że dobrze nie jest. Nie udało mi się wybiegać za wiele, ale za to dużo (jak na mnie) ćwiczyłam. Marzec to był dramat, gdyby nie zawody na które zapisałam się wcześniej i żal mi było je odpuścić, nie miałabym na liczniku tej stówki. Za to ćwiczeń uzupełniających nie było wcale (raptem dwie godziny na cały miesiąc). 

Co mnie czeka w Dębnie? Pewna jestem tylko jednego - tego, że spędzę ten czas z fantastycznymi ludźmi. Co do reszty - ?



4 komentarze :

  1. Ech, nie przejmuj się . Trzymam kciuki aby Ci poszło. Ja w tą niedzielę 12 kwietnia miałam pobiec w jakże oczekiwanych lokalnych biegach w ŻNINIE , I co ... ? I antybiotyki ... i choróbsko ... a na antybiotyku nie pobiegnę, nie chcę ryzykować mimo, iż wiele osób z otoczenia namawia mnie abym pobiegła.

    09 maja połmaraton a u mnie chwilowy przestój w przygotowaniach ,.. ano - jakoś będzie, wierzę w to :) Trzymam kciuki za Ciebie i za mnie i trzymajmy się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj licho nie śpi, ja znowu chora :(. Muszę coś z tym zrobić koniecznie bo w życiu tyle nie chorowałam... będziemy się wspierać mentalnie! :)) Oby do przodu! :)

      Usuń
  2. Oj, współczuję :( I wiem, co czujesz, bo ja właśnie siedzę w domu, kicham cały czas, z nosa mi leci, a za 2 dni półmaraton ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż to jakaś inwazja wirusów! :((( Zdrówka życzę! :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Niech idzie w świat!