poniedziałek, 25 maja 2015

Trzy lata razem, w tym pół roku separacji... Ja i bieganie!

Dzisiaj z ciekawości zerknęłam w historię biegową na Endomondo i odkryłam, że pierwszy zarejestrowany bieg odbył się 24 maja 2012. Pierwszy zarejestrowany, kiedy to jeszcze nie wiedziałam, że to można rejestrować! Tempo nie jest moje, bo nie ja trzymałam urządzenie rejestrujące, ale od tego momentu można uznać, że podjęłam świadomą decyzję o kontynuowaniu tego czego spróbowałam jakiś miesiąc wcześniej ;). Początki łatwe nie były, kanapowcem nie byłam, byłam zapaloną fitnesską dźwigającą sztangę na zajęciach Body Bar i kopiącą niewidocznego przeciwnika na zajęciach Tae Robic ;) czy jakoś tak to się nazywało. Mimo wszystko biegnie ciągłe trwające 30 minut było dla mnie ogromnym wyzwaniem. Oczywiście sama nie biegałam, bo pewnie dała bym sobie spokój, a tak dzielnie wspierały mnie moje kochane dziewczyny!






Powód rozpoczęcia przygody? Zrzucenie kilku kilogramów to na pewno, ale też sposób na wspólne spędzenie czasu z przyjaciółmi, niekoniecznie przy piwku w knajpce. No i jeszcze kwestia finansowa i grafikowa, coraz trudniej było mi pogodzić chodzenie na zajęcia do Fitness Clubu z grafikiem w pracy, co raz więcej zajęć opuszczałam i zwyczajnie w świecie szkoda mi było kasy na karnet, z którego nie mogłam w pełni skorzystać. Tak więc tak to się zaczęło! ;) Był jeszcze jeden powód... ale o nim pisać mi nie wypada ;). No przecież nie możecie tak całkowicie wszystkiego o mnie wiedzieć co nie? ;)

O dziwo teraz o bieganiu mówi się wszędzie, biegających wokół nas jest coraz więcej - i fantastycznie! Wiecie jak to było jeszcze trzy lata temu? Biegałam po lesie bo wstyd mi było się ludziom pokazać, przecież to takie dziwne! I te durne komentarze na każdym kroku! Komentarz typu "najpierw żre, potem biega" tłumaczy chyba wszystko! ;) Biegało się w samotności (nie licząc moich dziewczyn, które jednak nie biegały ze mną zawsze), trudno było znaleźć kogoś, kto ma chęć i czas pobiegać wieczorami. Poza tym nie oszukujmy, jako dziewczyna naturalnym było to, że po prostu się bałam biegać sama a jednocześnie biegać z kimś kogo nie znam.

No i BUM! Za pośrednictwem strony bieganie.pl napisał do mnie niejaki Maciek! Znacie? Znacie! Uzależniony od ruchu to jego drugie imię! Zaczęliśmy biegać razem, razem cieszyliśmy się z każdego kilometra ponad plan a im on był szybszy tym większa radocha!

Z Maćkiem :) foto z wypadu do Chudowa.

Wiecie, że wtedy nie miałam pojęcia o tym, ze w ogóle ludzie amatorzy biegają w jakiś zawodach??! Wyobrażacie to sobie??? Ja myślałam, że poza jakimiś mistrzostwami itp to nie ma nic takiego dla zwykłych śmiertelników! Maciek zaczął coś tam przebąkiwać o jakiś zawodach.... ja patrzyłam na niego i zastanawiałam się co on do mnie mówi! ;) Przecież to jakaś abstrakcja! No cóż chwilę potem już w ogóle o tym nie myślałam, bo pod moim serduszkiem zaczęło bić nowe, maleńkie i o tysiąc razy ważniejsze niż jakieś tam bieganie!


I tu zaczęła się nasza separacja. Grudzień 2012.

Trudny to był czas bo mimo wszystko tęskniłam za bieganiem.... odliczałam tygodnie do rozwiązania. Miałam plan jak najszybciej wrócić do mojego lasu, miejsca gdzie wylewałam pierwsze biegowe poty i gdzie masakrowałam swoje stopy w trampkach za 10 złotych.

W lipcu 2013 na świat przyszła Julia - moje drugie dzieciątko, mój skarb. Trzy tygodnie później ( po cięciu cesarskim) wyszłam pobiegać..... bolało, dyszałam jak parowóz, nogi jak nogi ale plecy...... jeden wielki ból! Trochę obaw! Ale i szczęście! I tak właściwie zaczęłam od początku.....

I zaczęłam o tym pisać.... :))).

Statystyki roczne. Ciekawe jak wypadnie rok 2015? ;)

6 komentarzy :

  1. Wielkie gratulacje !!! Kolejnych ...100 lat dla Was razem :) Podziwiam i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) mam nadzieję jako stulatka ukończyć maraton! ;))

      Usuń
  2. A potem Maciek się przeprowadził i już Mu się nie chce tak dużo, samemu biegać ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dawaj no pod Deca i lecimy! ;)

      Usuń
  3. No i pięknie! :) Mi tez w sierpniu miną 3 lata, jak ten czas leci... Właśnie boje się tego, że podczas ewentualnej ciąży będę musiała zrezygnować z biegania, a po porodzie moja kondycja będzie zerowa ;/ Ale Tobie się udało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana przerwa szybko zleci a ciało sobie wszystko przypomni! :)) A skarb jaki w międzyczasie dostaniesz będzie Twoim największym szczęściem i motywatorem do działania! :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Niech idzie w świat!