sobota, 24 października 2015

Korona Maratonów Polskich - moja droga na tron!

"Hej planuję zrobić Koronę Maratonów Polskich!" - Tak oto zakomunikowała Gosia pewnego wieczoru! No cóż poszłam za ciosem i odparłam - To ja też! :-D

I tak to się zaczęło. Bez wielkich planów, bez większych przemyśleń, ot tak dla kaprysu! Serio, to nie było jakieś moje wielkie marzenie biegowe. Tak właściwie to za bardzo nie znałam wszystkich warunków jakie trzeba spełnić, za to widziałam, że jest WYZWANIE! A co ja nie dam rady?! :-D Znacie to co nie? 


#1 42 Dębno Maraton

Nie myślałam początkowo by zmieścić się z realizacją w rok. Na pierwszy ogień poszło Dębno, bo to najdalej i jak to się mówi żeby było odfajkowane, a że okazało się, że kilkoro znajomych jedzie, to tym bardziej nas tam też nie mogło zabraknąć! Szczerze to miałam ambicję złamać na tym maratonie czwórkę. Ale niestety nie udało mi się dobrze przygotować. Cały pierwszy kwartał roku chorowałam, a w Dębnie leciałam na antybiotykach. To nie mogło się udać! Mimo to ruszyłam w tempie na czas poniżej czwórki. A co tam spróbować mogę! No i próbowanie poszło mi całkiem dobrze... do 24 kilometra. Potem zaczęło wychodzić szydło z worka. Ostatecznie maraton ukończyłam z czasem 04:12:35.
Realcja z Dębna TUTAJ!



Tuż przed metą -  42 Dębno Maraton!

#2 14 PKO Cracovia Maraton

Pisałam już, że początkowo nie planowałam jechać po Dębnie (tydzień po!) do Krakowa? Skusiłam się jednak z dwóch powodów. Pierwszy - wsparcie akcji 42DoSzczęścia, drugi - fakt iż mogłam za pakiet startowy zapłacić połowę ceny - taka akurat promocja była. No cóż istne szaleństwo! Ale umówmy się, życiówki nie miałam zamiaru poprawiać :-D.  No i pojechaliśmy. I jak było? Poszło lepiej niż się spodziewałam :-). Cały bieg świetnie się bawiłam. Na metę wbiegłam z czasem 04:37:43.
Relacja z Krakowa TUTAJ!

Pod koniec trasy - 14. PKO Cracovia Maraton


No i to by było na tyle w pierwszym półroczu! Kolejny maraton we wrześniu. Tym razem trzy jesienne maratony rozłożyły się nieco korzystniej ;-)... co dwa tygodnie! :-D

#3 33 PKO Wrocław Maraton

O łamaniu czterech godzin w Maratonie Wrocławskim już nie myślałam. Nie czułam się przygotowana na taki czas, lato to dla mnie trudny okres na bieganie. Źle znoszę upały, tętno mi wariuje, ciśnienie rośnie. Nie robiłam nic na siłę. Owszem miałam chęć zmieścić się we Wrocławiu w czasie 04:15, ale niestety to był chyba mój najtrudniejszy maraton. Nie sprzyjało nic, baaa, rzekła bym nawet, że jakieś tajemne moce sprzysięgły się przeciwko mnie. Wszystko było nie tak! No i czas niestety bardzo niezadowalający - 04:35:47.
Relacja z 33 PKO Wrocław Maraton TUTAJ!

Gdzieś na trasie - 33 PKO Wrocław Maraton - żródło maratonypolskie.pl

#4 37 PZU Maraton Warszawski

Kolejnym krokiem był odbywający się dwa tygodnie później Maraton Warszawski! Ostatni z metą na Stadionie Narodowym! Ten start cieszył mnie najbardziej i jak się okazało wzbudził we mnie największe emocje! Nawet teraz gdy to piszę, nadal łezka wzruszenia w oku się pojawia. Wspomnienia jeszcze żywe i takie emocjonujące. Warszawa to była walka, walka z głową i wielka wygrana! Tam czułam, że nogi i reszta ciała to mniej ważny element układanki, jeśli zapanuję nad głową to wszystko się uda! ZAPAMIĘTAJCIE TO! Czas na mecie 04:21:47. Czyli lepiej niż we Wrocławiu. Zaskoczeni? Ja byłam zaskoczona!
Relacja z 37 PZU Maratonu Warszawskiego  TUTAJ!

Jest dobrze! Gdzieś na trasie! 

#5 16 Poznań Maraton

Po Warszawie został tylko Poznań! Wraz ze znajomymi chcieliśmy w jakiś szczególny sposób podkreślić wagę tego biegu. Koszulka okolicznościowa to był pomysł idealny! Do tego korona na mecie! Nie mogło być inaczej.
Do Poznania jechałam z zamiarem ukończenia po prostu. I oczywiście miałam się dobrze bawić! Nie robić nic na siłę, nie walczyć. Tym czasem Maraton w Poznaniu okazał się moich najlepszym maratonem pod względem technicznym! Życiówki nie zrobiłam (pozostała w Dębnie), ale był to mój najrówniejszy bieg. Bez szarpania, walki, miotania się. Bez modlitw o metę i bez bólu!  No nie tak całkiem bez bólu bo to w końcu trzeci maraton w ciągu miesiąca i piąty w roku. Ale nie działo się nic co by wzbudziło mój niepokój!  Biegłam jak po sznurku. Kolejny raz przekonałam się, że biega się głową! Wolna głowa, bez presji na wynik powoduje, że bez tego szeptu "nie uda Ci się", udaje się wszystko!  Na metę wbiegłam z kolejny raz z tego poprawionym czasem! 04:19:58.
Relacja z 16 Poznań Maraton TUTAJ!

TADAAAM!


Nie mogłam uwierzyć, że to już KONIEC!  Tak zrobiłam to! Udało się! W prawdzie od samego początku mimo napadów wątpliwości wiedziałam, że zdobędę Koronę Maratonów Polskich, bo przecież jak już coś sobie postanowię..... Nie sądziłam tylko, że zrobię to właśnie tak! Bez kontuzji, którą mnie wszyscy straszyli, momentami walcząc (Dębno, Wrocław), ale w zasadzie bez większych dramatów.

Znajoma skwitowała te moje starty, że "Kochana jest w tobie potencjał!" Kto wie? Może jest! Może teraz jest czas by zacząć ten potencjał odkrywać. A jeśli go nie ma? Będę biegać dalej! 

Pozdrawiam serdecznie i pamiętajcie - dobre nastawienie i wiara, że się uda to 3/4 sukcesu! No ale wiecie przygotować się też trzeba i swoje wybiegać!

POWODZENIA! 







1 komentarz :

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Niech idzie w świat!