piątek, 20 listopada 2015

No dobra a teraz co? - SIŁKA! CROSSFIT W S.A.S

Pytajcie mnie moi drodzy co teraz po koronie? Jakie kolejne plany, wyzwania? Pytajcie! Jak na razie ciężko mi odpowiedzieć dokładnie jakie wariactwo zaplanowałam na przyszły sezon, na razie odpoczywam od biegania. NIE, TO NIE ZNACZY, ŻE NIE BIEGAM! Znaczy to tyle, że biegam mało, luźno i tylko wtedy gdy mam na to ochotę (czyli jak zwykle). Zanim wezmę się za przygotowania biegowe do wiosennego startu (TAK, TYM RAZEM CHCĘ SIĘ PRZYGOTOWAĆ - ale jeszcze nie napiszę jak), to można powiedzieć, że w pewnym stopniu już te przygotowania się zaczęły.... nieudolne i umęczone, ale uwaga - TRAKTUJĘ JE NA POWAŻNIE i gorąco wierzę w to, że z treningu na trening będzie coraz lepiej!

Night Runnersi nie tylko biegają! 


Z Crossfitem miałam już styczność na początku roku.... nie pociągnęłam zbyt długo niestety, nie wiem czy pamiętacie, ale cały pierwszy kwartał chorowałam. Nie byłam w stanie dać z siebie więcej nie ryzykując pogorszenia swojej sytuacji. Dla przypomnienia klik --> CROSS TRENING W SHAUSHA SPORT CLUB.

Teraz postanowiłam tą znajomość odnowić. Tym razem wybrałam miejsce typowe dla crossfitu, salkę specjalnie do tego treningu przystosowaną, lokalizacja - rzut beretem od mojego domu.




S.A.S czyli The Story of Athletes Society - to miejsce gdzie w dość kameralnym gronie, Przemek (władca absolutny ;)) wyciska ze mnie ile może. A może coraz więcej i na szczęście ból po tych torturach trwa ale uwaga, z dnia na dzień szybciej wracam do stanu względnej używalności. Ba! Nawet udaje mi się pobiegać trochę  - dyszka to teraz moje maksimum. Jak widzicie postanowiłam w końcu wziąć się za siebie!
CHCESZ TRAFIĆ DO S.A.S? klik -----> S.A.S. ZAJRZYJ KONIECZNIE

Każdy wie, że aby biegać trzeba ćwiczyć, ale wiedza to za mało! Owszem mogłabym pozostać przy dywanówkach, ale znacie mnie już trochę, a ja siebie znam już dość dobrze (choć nie do końca;)) i wiem, że jak nie mam bata nad sobą to odpuszczę! O tak! Jak ja zazdroszczę tym wszystkim super biegaczom, super sportowcom, tej determinacji i zdyscyplinowania! Mnie zawsze jakieś wewnętrzne NIE BO NIE kazało stawać okoniem do wszelkiego rodzaju ramek, w które musiałam, chciałam, próbowano mnie wstawić. ALE WODNIKI JUŻ TAK MAJĄ! Chcecie wiedzieć jaka jestem? Przeczytajcie jakikolwiek opis wodnika a będziecie mieli odpowiedź!

Z Kubą - świetnym facetem i super kolegą jeszcze z podstawówki!


CROSSFIT! To coś na czym teraz się skupiam, jest to mój główny trening i mam zamiar pociągnąć to do końca stycznia, potem będę musiała troszkę odpuścić na rzecz biegania. A może uda mi się bez zmniejszenia ilości treningów crossfitowych, zwiększyć ilość treningów biegowych?? Słabo to widzę, ale NIE MÓWIĘ NIE!  Na dzień dzisiejszy dobrze mi tak jak jest, bieganie było, jest i zawsze będzie moim sposobem na życie.... ale wiecie co? Ten crossfit to chyba zacznie z bieganiem konkurować ;). A więc ROBIMY SIŁĘ! Budujemy fundamenty! Wzmacniamy się! Walczymy!

Wierzę, że będzie efekt, będzie moc i kto wie, może  i życiówka na wiosnę? ;) Ale jeszcze nie wiem na jakim dystansie! Pomysłów jest kilka, ale na razie cicho sza!
Do następnego!
I pamiętajcie, bieganie to nie wszystko! Siła! Siła! Siła!
Będziecie mnie wspierać? dopingować? Liczę na WAS!

Dawid, ja i Wojtek - wariactwo do sześcianu!







wtorek, 3 listopada 2015

"SZTUKA CIERPIENIA" Shane Niemeyer, Gary Brozek. - (anty)poradnik, który wciąga jak narkotyk!

Kilka dni temu w moje ręce trafiła książka (w zasadzie to dwie książki, ale o tej drugiej będzie później) z oferty Wydawnictwa Galaktyka. Książka zainteresowała mnie już samym tytułem - "SZTUKA CIERPIENIA". 

Książka opowiada o życiu i drodze do spełnienia marzeń sportowca, triathlonisty i Ironmana - Shane Niemeyer. Nie przepadam za książkami typowo poradnikowymi, z suchymi opisami. Jako miłośniczka literatury kryminalnej (King, Koontz, Lumley - no może to nie kryminał), często książki stricte poradnikowe po prostu mnie nudzą. "SZTUKA CIERPIENIA"  to nie poradnik, w pewnym stopniu to nawet antyporadnik. To świetna historia o życiu człowieka, który zupełnie przez przypadek zmienił swoje życie! Jego walka i determinacja fantastycznie pokazuje, że gdy się chce spełnić marzenia trzeba ciężko pracować i przy niepowodzeniach nie poddawać się! 

Książka ta nie jest tak właściwie o bieganiu, bieganie a właściwie triathlon to tło dla historii ogromnej przemiany z człowieka - wraka w człowieka - zwycięzcę! Nie mówię tu bynajmniej o zwycięstwie sensu stricte w zawodach, ale o zwycięstwie nad swoimi słabościami!

 Na wstępie napisałam, że jest to antyporadnik. Nie tak do końca oczywiście, z tej książki można czerpać wiele. Zarówno brać przykład, jak i wystrzegać się pewnych sytuacji czy sposobu działania. Więcej pisać nie będę, nie chcę Wam zabrać przyjemności czytania! A "SZTUKĘ CIERPIENIA" czyta się wyśmienicie! Bohater książki ma w sobie tyle sprzeczności, że z pewnością Was nie znudzi!

Gorąco polecam tą pozycję. Nie jest to kolejny poradnik jak biegać, ale świetna opowieść jak spełniać marzenia!

Do kupienia tutaj ----> SZTUKA CIERPIENIA




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Niech idzie w świat!