wtorek, 19 stycznia 2016

Bieg Mikołajkowy w Parku Śląskim - debiut startowy mojego męża.

No cóż, jak to się mówi lepiej późno niż wcale. A "wcale" nie wchodzi w grę, bo przecież jakbym mogła nie wspomnieć, nie napisać, nie pochwalić się tym, że mój szanowny małżonek zadebiutował w zawodach biegowych. Jak na debiutanta przystało, w kwestii ubioru, organizacji, odbioru pakietu i tego wszystkiego z czym się wzięcie udziału w zawodach wiąże, był nieco zagubiony, oszołomiony i podekscytowany! No tak wiem, każdy z nas miał swój pierwszy raz w tym temacie i dlatego też trzymałam go za rączkę i nie pozwoliłam by się zgubił ;). Na bieg pojechaliśmy całą rodzinką, nie mogło być inaczej skoro oby dwoje braliśmy w nim udział. Na pierwszy start dla Pawłą wybrałam (tak ja to uczyniłam) Bieg Mikołajkowy w Parku Śląskim. Bieg na luzie, dystans 5 km, więc byłam pewna, że da radę! Nie zmusiłam go ;) sam chciał! W biegu wziąła udział również mój syn, oczywiście w biegu dedykownym dzieciom.





Nie było łatwo - Pawłowi - utrzymać tempo, a tempo było całkiem niezłe biorąc pod uwagę mojego sporadycznie biegającego, a od trzech tygodni niebiegającego męża. Po drodze dzielnie walczył z zadyszką, kolką i presją! O tak, przyznał się, że presję miał by wyjść z biegu z twarzą ;), a że to taki lajcik był i że sięw zasadzie to prawie wcale nie zmęczył ;). Oj zmęczył się. Ale dał radę! Dzielnie parł do przodu, prosto do mety! :)

Michasiowi - synowi - też poszło całkiem nieźle ;). Pędził jak szalony! I kolejny medal do kolekcji! ;)

Ipreza udała się, wszyscy się świetnie bawali i mój mąż, no cóż na razie nie biega ;). Taki słomiany zapał ;). Ale uwaga - zaczął chodzić na crossfit ;). Będą z niego ludzie! ;) czas - około 32 min.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Niech idzie w świat!