piątek, 8 kwietnia 2016

9 Półmaraton Ślężański - bo dzielić z kimś radość to wielka przyjemność.

I po raz kolejny przekonałam się, że bieganie dla kogoś sprawia nie mniejszą radość niż bieganie dla siebie! 9 Półmaraton Ślężański kolejny raz mi to udowodnił! Jak już wspominałam ze względu na moją dość długą niedyspozycję (chora byłam kurde no!) nie mogłam się przygotować do tego startu tak by opłacało się w nim cokolwiek wywalczyć, oczywiście chodzi mi o walkę ze sobą itd. Aspiracji na pudło to ja nie mam ;) :P! Gdy już właściwie podjęłam dezycję o rezygnacji z biegu, o wsparcie na strasie i towarzystwo poprosiła mnie Klaudia. Nie zastanwiałam się ani chwili! Swoją drogą żal by mi było nie pojechać do Sobótki bo przecież zasadniczo wybrałam ten półmaraton by porównać go z połówką w Żywcu, którą to dwa lata poprzednie zaczynałam wiosenne starty.


Do Sobótki zdecydowałam się pojechać autem, zabrałam ze sobą niezłą ekipę (pozdrawiam Was kochani!) i ruszyliśmy nacieszyć się cudownym dniem (a było przecudownie ciepło i słonecznie) w nasz ulubiony sposób czyli na biegowo. Na miejscu już na etapie szukania miejsca parkingowego oraganizacja na najwyższym poziomie! Odbiór pakietów - szybko i sprawnie. Depozyty - odzielne dla panów i pań, jak i szatnie oczywiście. Nie mam się do czego przyczepić bo na prawdę organizacja pierwsz klasa! A propos klasy myślę, że biuro zawodów i cała reszta usytuowane w budynku szkolnym to najlepsze rozwiązanie.

Ruszyliśmy na start, ja zrezygnowałam ze swojej strefy startowej i ustawiłam się z Klaudią nieco dalej. Plan był przebiec trasę w czasie 2 godzin i 30 minut. Co się później okazało - brakło nam trochę, ale nie umniejsza to wyczynu Klaudii bo walczyła jak lwica!


Już teraz mogę Wam napisać, że ja się w Sobótce zakochałam! No może nie w samym mieście ale w trasie półmaratonu! Trasa niezwykle malownicza wiodła na około Parku Ślężańskiego. Jak najbardziej słoneczna pogoda i bieg na luzie dodatkowo pozwoliły mi cieszyć się każdym przebiegniętym kilometrem! Dawno nie miałam takiej radochy i jak piźnięta nie rozprawiałam jakie to drzewo piękne, a jaki tamten widok jest uroczy... tylko Klaudii jakoś ciężko było to wszystko dostrzec. Starałam się jak mogłam odwrócić jej uwagę od samego biegu. Z resztą nie tylko ja i nie tylko jej, na trasie spotkałam wielu przesympatycznych ludzi, pozdrawiam serdecznie Irenę z Kobiety na Medal, która fantastycznie wspierała także nas!



Nie będę Wam opisywać co się działo na poszczególnych odcinkach ;). Napiszę tylko tyle, że Klaudia dała z siebie wszystko i wywalczyła czas 2 godziny i 41 minut! Zapewniam Cię kochana, że gdyby to był płaski półmaraton to wykręciłabyś mega życiówkę! :)

9 Półmaraton Ślężański zdobył moje serce, myślę, że za rok też siętam zjawię i może tym razem o coś powalczę....

Meta! Tej radości nikt nam nie odbierze!




7 komentarzy :

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Niech idzie w świat!